4 kosmetyki Biotaniqe, które warto poznać


Kiedy kilka miesięcy temu poznałam pierwsze kosmetyki marki Biotaniqe, wiedziałam już od pierwszej chwili,  że będę chciała wypróbować ich dużo, dużo więcej.  To dlatego, iż kosmetyki te cechuje świetne działanie pielęgnujące skórę ale również ochronne, dzięki czemu sięgając po Biotaniqe, wspomagam jej naturalną odporność.

Dlatego też,  teraz gdy nadeszły piękne, upalne dni szukając nowych kosmetyków, mój wybór padł właśnie na tę markę.  Krem matująco-nawilżający z gamy Green Detox to przede wszystkim 88%  składników pochodzenia naturalnego i wegańska formuła! Niezwykle lekka żelowa formuła o rześkim, zielonym aromacie, ma za zadanie likwidować objawy zmęczonej skóry, przywrócić jej energię i blask. Z czego doskonale się wywiązuje, ponieważ już sam aromat, nastraja mnie pozytywnie na każdy dzień,  aż chce się uśmiechać. Witaminą E zawarta w kremie, neutralizuje destrukcyjne oddziaływanie wolnych rodników, a woda probiotyczna pro.aQua chroni skórę i wspiera jej naturalne funkcje, przywracając komfort i ukojenie. Warto wspomnieć o Pure Matcha Tea to naturalny antyoksydant, zawierający aż 100 razy więcej przeciwutleniających katechin niż zwykla zielona herbata, dzięki temu współgra z rytmem naturalnej odnowy i oczyszczenia komórek skóry,  wspomagając usuwanie z nich szkodliwych toksyn. Krem- żel stosuję w porannej pielęgnacji, wchłania się szybko, nawilża i wygładza skórę,  pozostawiając ją zmatowioną. Krem bardzo dobrze współgra z makijażem,  przedłużając jego trwałość, nawet teraz gdy temperatury są naprawdę wysokie. Polecam go z czystym sercem, każdej z was.



Po rozświetlający krem pod oczy z linii wzbogaconej śluzem ślimaka sięgnęłam kilka tygodni przed moimi 30 urodzinami. Krem zamknięty w niedużej acz wygodnej tubce, hamuje oznaki starzenia i zmęczenia pojawiające się wokół oczu. Na tym zależało mi najmocniej,  ponieważ moja skóra okolic oczu jest dość suchą, przez co pierwsze zmarszczki pojawiły się stosunkowo szybko. Konsystencja jest lekka, co idealnie komponuje się aktualną porą roku, kiedy to staram się unikać ciężkich i bogatych formuł. Krem zawiera filtrowany śluz ślimaka, wyciąg z mimozy i boskiego ziela, kofeinę oraz witaminę E, to wszystko sprawia, iż opuchlizna i cienie pod oczami, są mniej widoczne. Krem używam zarówno rano jak i wieczorem, a moja skóra jest nawilżona i ładnie rozświetlona, póki co nie zauważyłam ani jednej nowej zmarszczki, a to zapowiada sukces mój i tego kosmetyku.

Nowością dla mnie okazał się oczyszczający żel micelarny, wchodzący w skład linii Vit C kontrola wieku. Produkty należące do tej serii, to prawdziwe witaminowe bomby, o działaniu odmładzającym oraz przede wszystkim rozświetlającym. Żel micelarny stosuję wieczorem do oczyszczania skóry z makijażu i innych zanieczyszczeń. Kosmetyk bardzo ładnie rozpuszcza makijaż,  pozostawia twarz czystą i co ważne nieprzesuszoną . Żel nie wymaga spłukiwania,  choć ja z przyzwyczajenia przemywam dodatkowo buźkę.

Ostatnim produktem, o którym pragnę Ci opowiedzieć jest maska peel-off z węglem z fantastycznej linii Pure Detox. Ta węglową maseczka peel-off stałą się moim hitem! Świetnie oczyszcza skórę, odblokowuje pory oraz absorbuje nadmiar sebum. Przyznaję,  że peel-off to moje ulubiony typ maseczek. Maska ładnie odchodzi od skóry, a co najważniejsze buzia jest gładka, pełna zdrowego blasku, oczyszczona,  a pory mniej widoczne to zasługa aktywnego węgla, który to jest teraz największym hitem w kosmetyce.




2 komentarze

  1. ta marka już od dłuższego czasu nkie kusi. Jak wykończę swój krem, skuszę się na jakiś ich produkt

    OdpowiedzUsuń
  2. Głównie kojarzę ich z tej serii z węglem ale taki żelowy kremik bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń