10/30/2017

Jesienny niezbędnik



Jesień to pora roku, która podobno pięknie wygląda jedynie na zdjęciach. Ja z kolei jestem pewna, że bez względu na to czy za oknem jest tylko plucha i szaruga, możemy sprawić, iż złota jesień będzie na wyciągnięcie ręki. Zdaję sobie doskonale sprawę, że życie nie zawsze wygląda jak w amerykańskich filmach, a długie wieczory spędzone przy kominku to luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić. Mimo to, każda z was może cieszyć się małymi rzeczami czy też krótkimi chwilami, które zdarzają się prawie każdego dnia.

Moje małe radości, które zdecydowanie umilają mi jesienne dni zamknięte są w wcale niemałym kubku gorącej kawy oraz filiżance herbaty z imbirem, cynamonem i pomarańczą. To również czas, gdy w kominku słychać trzaski palonego drewna, a zapach świec otula cały mój dom. Świece, które uwielbiam to nie Yankee Candle, a mniej popularne DW Home. Ich zapachy, jak również intensywność są niewiarygodne i bezkompromisowo najlepsze.


Tak naprawdę, znam trzy idealne sposoby na poprawę humoru, zakupy, makijaż i czekolada (ok, lody też!). Pomadki Kylie Jenner są naprawdę świetne, a do tego trwałe i po prostu piękne. Dlatego, kiedy wraz z nadejściem lata, ukazały się zupełnie nowe ich odcienie, wiedziałam, iż okażą się hitem. Koko kollection to kosmetyki, które powstały w wyniku współpracy Kylie wraz z najstarszą siostrą, Khloe. W zestawie znajdują się aż trzy matowe pomadki, Baby Girl, Bunny i Doll oraz mocno błyszczący, brokatowy błyszczyk w kolorze Sugar Plum. Niesamowicie prezentowały się latem, jak i teraz jesienią. A ja wciąż dostaję na IG mnóstwo pytań od was, co mam na ustach.



Translucent Puder od Laura Mercier  to bestseller to jeden z dwóch, obok pudru marki Sisley,  najlepszy sypaniec jaki miałam okazję stosować. Absolutnie do wszystkiego, do twarzy, bakingu, pod oczy do utrwalenia korektora i wszystkiego czego zechcecie. Niewiarygodnie lekki, jedwabisty puder, cudownie odbija światło, zmiękcza rysy, optycznie wygładza niedoskonałości skóry, a przy tym utrwala makijaż na cały dzień, pozostawiając na skórze satynowy mat.




Jesienią zdarzają mi się także takie dni, kiedy marzę tylko o tym, by przenieść się na egzotyczną wyspę pełną słońca. Całkowicie nowe kremy do skóry dłoni od Evree to czysta przyjemność na legalu. To małe kremy, które w mig zaspokajają wszelkie moje potrzeby, od błyskawicznego nawilżenia przez ukojenie i odżywienie skóry, aż po moją małą osobistą wycieczkę w nieznane. Wszystkie kremiki oparte są na olejku z konopi i kolejno olejku z cytryn, kukui, papai. Urocze, maleńkie tubki, cudowne zapachy i przede wszystkim działanie, to wszystko sprawiło, iż w mojej torebce, zawsze mam jeden z nich, a moje dłonie mimo wiatru i mrozu ni są przesuszone czy szorstkie.

Naprawdę zastanawiam się dlaczego stosunkowo niedawno poznałam kosmetyki YOPE i nie potrafię odpowiedzieć na te pytanie.  Wiem jedno, zauroczyłam się nimi całkowicie i bez reszty.  I choć na zdjęciu znalazły się jedynie trzy butle, a w nich żel do mycia oraz mydło, to w mojej łazience oaz kuchni jest o wiele większa armia YOPE. Przepiękne, ciepłe zapachy, dobre, naturalne składy i urocze, zabawne grafiki sprawiły, że i ja i mój syn z przyjemnością sięgamy po te kosmetyki.




5 komentarzy:

  1. Właśnie u kogoś widziałam te propozycje od Yope.
    A tu proszę... także u Ciebie są!
    Propozycje od Evree też ciekawe.
    Pozdrawiam ciepło! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne, klimatyczne zdjęcia :) Kuszą mnie produkty Yope i kremiki Evree :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te kremiki bardzo mnie ciekawią :) O pudrze słyszałam same dobre rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.