5/14/2017

Ministerstwo Dobrego Mydła

Kosmetyk, po który sięgam każdego dnia powinien za każdym razem, wywoływać uśmiech na mojej twarzy. To możliwe tylko pod jednym warunkiem, tylko i wyłącznie wtedy, gdy powstaje on z pasji. Gdy przywołuję w swojej głowie, te produkty, których działanie zachwyca mnie za każdym razem, to pośród nich mogę odnaleźć nawilżający sztyft, który w swoim prostym, minimalistycznym desingu, kryje nutkę  zabawy.
Ministerstwo Dobrego Mydła to rodzinna manufaktura mydlarska założona przez dwie siostry, Anię i Ulę. Produkty, które oferują swoim klientom są ręcznie wyrabiane, z najlepszych surowców. Dzięki temu, że to mała rodzinna firma, praca nad każdym nowym produktem, może trwać tak długo aż te dwie sympatyczne i pozytywnie zakręcone dziewczyny, będą w pełni usatysfakcjonowane. A tajnym składnikiem każdego kosmetyku, który wypuszczają spod swoim rąk, jest dobre rzemiosło i ciężka praca.
Moim cudem, bez którego już naprawdę nie potrafię się obejść, okazał się nawilżający sztyft, do złudzenia przypominający w pierwszej chwili antyperspirant, a po dłuższym zastanowieniu, ochronną pomadkę do ust. Balsam Baobab (52zł), to tak naprawdę bezzapachowy balsam w sztyfcie z masłem illipe naturalnym woskiem pszczelim oraz olejem z nasion baobabu. Przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wrażliwej, ale co tak naprawdę to oznacza i gdzie  sprawdzi się najlepiej, sprawdzałam intensywnie przez dwa miesiące. Otóż możesz używać go na przesuszone miejsca, na całe ciało, dłonie i stopy, a nawet do twarzy czy ust! To wielka pomadka o równie wielkiej mocy, która wspaniale chroni przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, jak deszcz, wiatr i mróz. Ze sztyftu korzysta również mój syn, bo przecież czerń przyciąga prawdziwych, ośmioletnich mężczyzn jak nic innego.
Balsam w sztyfcie jest w 100% naturalny, prosty, bezzapachowy i delikatny ale bardzo treściwy, przez co w mgnieniu oka ratuje  wszelkie suchości. Baobab pielęgnuje skórę i natłuszcza, dając skórze natychmiastowe ukojenie. Skóra jest odżywiona, miękka, a uszkodzony naskórek szybciej się regeneruje. Świetnie spisuje się także na podrażnioną skórę po depilacji, ale prawda jest taka, że używam go do całego ciała i smaruję się od stóp po czubek głowy. To kosmetyk, który zabiorę ze sobą wszędzie!




7 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę taki sztyft i przyznaję, że jest to z pewnością bardzo praktyczny i uniwersalny kosmetyk, który warto mieć :-)
    Z MDM kusi mnie osławiony peeling śliwkowy, ale jak widzę oferta marki jest bardzo bogata :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam jeszcze o tej marce. Bardzo ciekawa nazwa!
    Kiedyś się skuszę :) A taki sztyft to fajna sprawa.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kosmetyki MDM znam i bardzo lubię, ale ten balsam w sztyfcie widzę pierwszy raz, fajny sposób na pielęgnację np. przesuszonych łokci :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie używałam jeszcze nic z ich oferty ale bardzo mnie kusi zakup jakiegoś ich produktu. Post oprawiony przepięknymi zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam ręcznie robione mydła;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia, MDM ma super składy, taki sztyft pewnie u mnie by się przyjął :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę go sprawdzić na sobie :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.