1/27/2017

Pielęgnacja ciała z Rituals...


W ciągłym natłoku zajęć i nieuczciwej walki z czasem, zdarza się, iż mam wielką chęć przystanąć na chwilę i zrobić coś tylko dla siebie. Rozpieścić wszystkie zmysły, odciąć się od świata, a przede wszystkim zapomnieć o wszelkich problemach. Co mi w tym pomaga? Duże lody, które na dłuższą metę mogą przysporzyć kilka zbędnych centymetrów w boczkach, co z pewnością wpędzi każdą kobietę w jeszcze większy smutek oraz żal. Albo też domowe spa, które bez wątpienia   potrafi poprawić nie tylko wygląd ale i samopoczucie.


Z uwagi na to, iż od kilku już lat nie posiadam wanny, a jedynie prysznic, omijają mnie długie godziny moczenia całego ciała w towarzystwie pachnących kul do kąpieli czy puszystej piany. Dlatego też uwielbiam sięgać po wszelkie kolorowe galaretki czy popularne pianki do mycia ciała. Zachwycam się również mnogością peelingów opartych na bazie cukru, soli czy łupin orzechów.  


Ritulas... to jedna z tych marek, która oferuje kosmetyki pielęgnacyjne jak i kolorowe, jak również sporą ilość różnych innych gadżetów. W Polsce popularność zdobyła dość szeroka gama produktów do pielęgnacji ciała. Z pewnością nie bez znaczenia był fakt, iż najbardziej pociągające jest to czego mieć nie możemy, a Ritulas... to wciąż marka, do której dostęp  jest utrudniony.

Co rozkochało blogerki w kosmetykach Rituals...? To chyba oczywiste, piękne, zmysłowe zapachy i nierzadko zaskakujące konsystencje. Pianka pod prysznic Yogi Flow, to kosmetyk który ma postać zwykłego żelu, ale wyłącznie do czasu kontaktu z wodą. Wtedy zmienia się w oczyszczającą piankę, która swoim zapachem zachwyci każdego. Pianka Yogi Flow, zawiera olejek migdałowy oraz ekstrakty z róży indyjskiej,  którym zawdzięcza ponętny zapach. Ten niestety nie utrzymuje się  na skórze, choć jeszcze przez długi czas unosi się w łazience. Obfita, puszysta pianka dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją gładką i miękką na długi czas.


Krem do ciała Honey Touch, to z kolei nic innego jak nawilżająca, mocno odżywcza, lekka formuła stworzona do pielęgnacji oraz rozpieszczania swojej skóry. W dużym, bo aż 200ml słoju zamknięty został krem o jedwabistej konsystencji, czarującym aromacie i wspaniałym nawilżającym działaniu. Ekstrakt  z róży indyjskiej wraz z miodem himalajskim sprawią, iż skóra jest jędrna, miękka i gładka przez wiele godzin. Krem szybciutko wchłania się w skórę, aplikacja nie jest kłopotliwa oraz nie podrażnia jej w żaden sposób, łagodzi podrażnienia powstałe na przykład po depilacji.    Zapach kremu Honey Touch, w odróżnieniu od wspomnianej wcześniej pianki, utrzymuje się na ciele długi czas, relaksując i kusząc wszystkie zmysły.


9 komentarzy:

  1. oo wyglądają bajecznie :) chętnie bym je przetestowała na własnej skórze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Krem do ciała kusi. Lubię takie lekkie formuły, które maksymalnie o nas dbają :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piankę kiedyś dorwę, taki cudak musi być mój ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam zestaw Ritual of Sakura i najbardziej polubiłam piankę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałam pianki :) jest bardzo fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tą kompozycję zapachową mam zamiar w bliższej przyszłości wypróbować ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam zapach właśnie tej serii :) O dziwo za piankami średnio przepadam, za to wole zdecydowanie olejki pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Opis zapachu brzmi zachęcająco. Ale świetnie zdjęcia wyszły z tym kontrastem kolorystycznym.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham takie rozpieszczanie;) Więc kupiłam sobie cały zestaw Rituals - ten biały oraz płyn do demakijażu oczu, bo marka ma też kosmetyki do twarzy.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.