11/12/2016

MAC Toledo




Intensywny kolor i matowe wykończenie, właśnie tak wyobrażam sobie kultowe szminki Mac. Bogactwo barw, zaskakujących wykonczeń i co rusz pojawiające się nowe, limitowane kolekcje, nierzadko powstałe przy pomocy największych gwiazd, za którymi tak ciężko nadążyć. Pewnie już wiesz, że nie lecę ślepo, jak ćma za limitowanymi kolekcjami kosmetyków, ale zdarzają się takie, którym nawet ja nie potrafię odmówić.




Taka właśnie w moim odczuciu była kolekcja Toledo, która nie wiedzieć czemu przeszła bez echa, nie towarzyszyła jej wielka ekscytacja czy panika, iż zniknie w dniu premiery. Niebanalna, graficzna, żywiołowa, energetyczna  i pełna koloru, a to jak wiadomo, często zbyt dużo, gdy w sercach króluje róż, beż i bezpieczna nijakość.



Wyjątkowa współpraca Mac z  Isabel i Rubena Toledo, nagradzanych w dziedzinie projektowania mody i ilustracji,  połączyła zamiłowanie do koloru oraz żywiołową energię. Specjalnie na tę okazję zaprojektowano białe opakowania przedstawiające ilustracje Rubena. Jest wyjątkowo, zaskakująco i jedynie w swoim rodzaju. Limitowana seria kosmetyków Toledo, to aż 6 szminek w intensywnych, wibrujących odcieniach czerwieni.



Victoriana, czerwień o lekkim różowym tonie, rewelacyjnej pigmentacji oraz elektryzującym matowym wykończeniu. Szminka jest kremowa w swojej konsystencji, co sprawia, iż sama aplikacja nie przysparza trudności. Oczywiście warto pamiętać o konturówce w przypadku tego rodzaju szminki, jednak w tym wypadku obowiązkowa staje się także baza. Baza, która nie tyle ułatwi aplikację, lecz przedłuży trwałość szminki.  Nie jest ona taka, jak być powinna. Ponadto lubi odbijać się, wychodzi poza kontur i brudzi całą buzię. W moim wypadku, wiem żeby nie sięgać po nią, gdy będę cokolwiek jadła, w innym wypadku moja broda przybiera odcień czerwieni. Kolor jest absolutnie cudowny, ale muszę Ci wyznać, że nie jest to kosmetyk, po który mogłabyś sięgać w ciemno.


13 komentarzy:

  1. opakowanie szminki jest zupełnie niespotykane - bardzo oryginalne. Kolor samej pomadki również jest ciekawy i zdecydowanie Ci pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) tak, opakowanie jest świetne i zupelnie inne niż tradycyjne szminki Maca. Jedyne do czego mam zarzuty to marna trwałość.

      Usuń
  2. Wygląda jakby miała... Drobinki :O Fajne opakowanie, ale chyba bym się nie skusiła, szczególnie skoro mówisz, że migruje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ona się spociła;) zdjęcia robiłam latem w czasie wielkich upałów.

      Usuń
  3. Jaki piękny kolor, a opakowanie - arcydzieło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kupiłam inny odcień szminki, bo wlaśnie urzekła mnie szata graficzna tej limitki i miałam wielką ochotę mieć coś takiego w swojej kolekcji, ale kolor, który wybrałam (rudy, średni brąz), nie jest zbyt piękny i bardzo podbija żółte tony zębów :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że coś poszło nie tak z jej formułą, ale kolor rzeczywiście obłędny! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie dla mnie. Gdy już decyduje się na czerwienie dbam o to, aby formuła pomadki dawała mi komfort. Nie może być mowy o wychodzeniu poza kontur. Ale kolor faktycznie niesamowity. Podoba mi się :) Pozdrowionka weekendowe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny kolor i jakie piękne opakowanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny kolorek, ale niestety nie dla mnie :)zkoda, że nie jest aż tak trwała

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolorek piękny, cudnie Ci w niej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor jest piękny ♥ Ale ta migracja szminki to mnie troszkę przeraża :D hehe

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładny kolor Soniu, myślę, że ja również czułabym się w nim dobrze. Jednak to wychodzenie pomadki poza kontur ust... trochę zniechęca, zwłaszcza, że przy czerwieni to bardzo widać. Ja kupiłam niedawno pomadkę Mac w kolorze Pink Nouveau, czeka na fotki na razie;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.