10/20/2016

Urban Decay Naked Flushed




To co najbardziej cenię sobie w makijażu to wolność. Dzięki temu nie boję się sięgać po wyjątkowe wykończenia, niezwykłe kolory, a nawet od czasu do czasu, lubię obsypać się złotym brokatem. Kiedyś to było nie do pomyślenia, a jednak od zawsze my kobiety, pragnęłyśmy wolności. Tak samo teraz, jak i kiedyś. Wyrwanie się z pewnych schematów czy ograniczających nas ram, nigdy nie jest proste, wymaga konkretnego działania i dużej łyżki asertywności.




Czy wiesz jak powstała marka Urban Decay?


Powiem Ci, to było 20 lat temu, gdy na rynku kosmetyków do makijażu dominowały trzy kolory: różowy, czerwony i beżowy. Mało?! A no mało. Dlatego uważam, że tak jak ja, powinnaś cieszyć się i korzystać z wyboru, jaki masz dzisiaj. Mnogość barw, wykończeni i formuł jest ogromna, a co ciekawe, ciągle rośnie. I gdy już wydaje mi się, że nic mnie nie zaskoczy, pojawia się BUM!



Dziś jednak mowa o palecie, do szybkiego makijażu i konturowania, a do tego pełna blasku. Naked Flushed (165zł), to brązer, rozświetlacz i róż w jednej małej palecie. Prawda, że wygodne rozwiązanie? Naked Flushed to trio, dostępne w czterech kolorach. Pierwsze trio Naked, zawiera różowe odcienie, Streak brzoskwiniowo-koralowe, Native jasnoróżowe, z kolei najciemniejsze odcienie znajdziesz w paletce Strip.




Urban Decay Naked Flushed, to trio produktów stworzonych do makijażu i konturowania twarzy, zamknięte w niedużej kasetce z lusterkiem, zamykanej na magnes. Wszystkie trzy kosmetyki, które znajdziesz w jej wnętrzu, to pełnowymiarowe produkty, nie ma mowy o miniaturach. A mimo to, kasetka jest tak kompaktowa, że zmieści się w każdej podróżnej kosmetyczce, zastępując awaryjnie nawet paletę cieni do powiek. Wróćmy jednak do tego jak Naked Flushed wywiązuje się ze swojego standardowego zadania. Native, oferuje po pierwsze jasny cukierkowy róż o matowym wykończeniu. To właśnie jego pigmentacja w tej palecie jest najsłabsza, odwracając tę wadę w zaletę, mogłabym Ci powiedzieć, że nie zrobisz sobie nim krzywdy, a subtelny efekt nada świeżości buzi ni wychylając się na pierwszy plan.



Im głębiej w las, tym większy blask.


Mowa tu nie tylko o rozświetlaczu, który to ma naprawdę ładny odcień wpadający w róż. Jest na tyle lekki i przyjemny w swojej teksturze, iż ładnie wtapia się w skórę, tworząc cudowną taflę. Pamiętaj, aby aplikować go lekką ręką. Brązer, nie zauroczy Cię jeśli szukasz typowych, brudnych, ziemistych brązów. Ten jest ciepły, satynowy, a przy tym ładny, choć nie do końca gra mi on jako para z różem tak chłodnym, jak ten w palecie. Tekstura produktów zamkniętych w palecie jest dość sucha, mimo to nie pyli i dobrze utrzymuje się na polikach.




21 komentarzy:

  1. Fajnie wygląda ta paletka i makijaż na Tobie! Ja nawet lubię ciepłe brązy, pod warunkiem, że nie idą w pomarańcz, tylko jednak pozostają w granicach beżu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja również lubię takie kolory, ale z kolei róż jest dla mnie zbyt chłodny:) babie trudno dogodzić;)

      Usuń
  2. Piękne szmineczki!! :-) fajny blog- obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. piękna paleta choć trochę za dużo tu blasku, tęgo bronzera chyba bym nie używała. róż i rozświetlacz bardzo fajne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, ten róż jest stworzony dla Ciebie! :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Fajna gadzinka, nie? :) tylko ten róż taki zimny :/

      Usuń
    2. Właśnie, mógłby być bardziej brzoskwiniowy dla mnie ;D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Jest śliczny :)zresztą mi bardzo podoba się zamysł tych palet!

      Usuń
  6. Rozświetlacz jest najfajniejszy, chyba nie muszę się tlumaczyć, jako miłośniczka błysku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paletka piekna ale u mnie nie miala by zastosowania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inna kolorystyka? Ja wyrzucilabym ten róż i dodała brzoskwiniowy! :)

      Usuń
  8. Paletka jest naprawdę fajna. Uwielbiam takie trójdzielne. Mam podobną ze Sleeka, tylko odcienie totalnie inne. Ale taki nieco chłodniejszy róż by się mi przydał na obecną pogodę, gdy robię się znów blada... Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wygladasz jak laleczka w takich odcieniach, więc i w tym byloby Ci slicznie :)

      Usuń
  9. Zasadzałam się na nią kiedyś, ale za dużo tam różu w różu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzucić róż na rzecz brudnej brzoskwinki :)

      Usuń
  10. Dobry rozświetlacz to by mi się przydał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam kremowy Benefit i Shimmer Brick z Bobbi Brown :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.