9/02/2016

Kolor dnia: Żółty




Żółty, to jeden z tych kolorów, które krótko mówiąc nie należą do moich ulubionych. Możliwe, że trochę bezpodstawnie nie darzę go wielką sympatią, ale wiem jedno, na pewno go doceniam. Żółty to kwaśne cytryny, parzący w stopy piasek na gorącej plaży, ale to również kolby kukurydzy, pięknie kwitnące słoneczniki czy tańczące coraz częściej na wietrze żółte liście drzew, bo przecież schyłek lata zbliża się coraz większymi krokami.




Koniec lata nie napawa mnie dziś optymizmem, to czas kiedy kończy się wiele rzeczy. Z drugiej strony, coś się zaczyna, ja jednak należę do osób, które boją się nieznanego. A jesień mimo, iż piękna i taka wytworna, budzi we mnie wielki szacunek, do jej niezwykłej mocy.
Staram się szukać we wszystkim pozytywnych stron. Zbliżająca się jesień, z pewnością nastraja nie tylko mnie do głębszych przemyśleń. Czasem mam ochotę zakopać się w łóżku i skryć głowę pod kołdrą. Dziś pokażę wam moje małe, promyki uśmiechu zamknięte w kosmetykach. Dlatego też koniecznie muszę opowiedzieć wam o marce, która całkowicie zawładnęła moją pielęgnacją. Już jakiś czas temu opowiadałam wam tutaj na blogu o niezwykłej mocy aloesu zamkniętej w kosmetykach Santverde. Beauty Elixir, to połączenie wielu czystych organicznych olejków roślinnych, takich jak olejek z pestek moreli, pomarańczy czy dzikiej róży. Olejek wspaniale odżywia skórę twarzy ale również włosów czy paznokci, jest uniwersalny i po prostu fantastyczny!




W tym sezonie często, żółtą barwę przybierały także moje paznokcie, a to za sprawą lakieru Rituals. Za na ustach kultowy miodek Nuxe, który sama poznałam stosunkowo niedawno, bo z początkiem wakacji. Patrząc na swoje żółte kosmetyki, mogłabym podzielić je na te letnie i jesienne. Dyniowa maseczka enzymatyczna, to tylko jedna spośród trzech dostępnych w Sephorze masek, lecz najbardziej jesienna, od Peter Thomas Roth. Maseczka intensywnie regeneruje, działając na zasadzie trzy w jednym: enzymy z dyni złuszczają, kwas AHA ściera, a tlenek aluminium wygładza skórę twarzy. Żel do mycia ciała marki własnej Sephora o przyjemnym waniliowym, słodkim aromacie, otula skórę obezwładniając zmysły. Po takiej kąpieli lubię sięgać po masło shea, którego nawilżające i regenerujące właściwości, podbiły moje serce. Tutaj akurat Shamasa i nierafinowane masło shea, które wykorzystuje nie tylko w pielęgnacji skory ciała, ale także włosów, dłoni czy nawet twarzy. Wiem, że jest bezpieczne i skuteczne, a jego działanie docenia również mój syn.




Jeśli jednak w waszych sercach nadal gości lato i wakacyjny fun, to możecie rozejrzeć się za lżejszym masełkiem do ciała marki Pupa, o owocowych aromatach zamkniętych w kolorowych puszkach. W czasie wakacyjnych wojaży, lecz nie tylko wtedy, warto mieć pod ręką żel antybakteryjny, ja wybieram maleństwa od Bath&Body Works. O nawilżenie dłoni mogą zadbać kremy w słonecznych barwach. Ale prawdziwym hitem, jest nowość marki Resibo, Naturalnie Wygładzające Serum do twarzy, które regularnie znika ze sklepu online. Nic w tym dziwnego, serum pięknie wygładza i napina skórę, działając jak naturalny botoks.





14 komentarzy:

  1. Pięknie to opisałaś :) Też nie lubię, kiedy kończy się lato. Serum Resibo bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym wypróbować kiedyś to serum z Resibo. Żółty nie jest moim ulubionym kolorem

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia jak zwykle śliczne!Ja kocham słoneczniki,a w kosmetykach to u mnie żółty króluje w perfumach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham te Twoje kosmetyczne inspiracje kolorystyczne. Aż miło popatrzeć :) Z tych Twoich propozycji upatrzyłam nawet dyniową maseczkę enzymatyczną. Chyba się skuszę, bo moja poprzednia jest na wykończeniu. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie znam żadnego z Twoich kosmetyków ale mam swoich żółtych ulubieńców:). Jedyny , ukochany , inny od wszystkich krem do rąk Burts Bees , zamknięty w metalowej , okrągłej puszce , całkowicie naturalny , na bazie wosku , specyficznie pachnący tłuścioszek ratuje moje ręce przez cały rok:).Żólty kolor ma też szampon z Alterny który kocham , ma wyciąg z bambusa i do moich rozjaśnianych włosów jest super:).Trzeci kosmetyk , który odkryłam zupełnie niedawno to olejek do rąk marki Chemistry. Niepozorny , pachnie delikatnie pomarańczą , niby nic nie robi ale pięknie odmładza ręce i ma mnocne działanie prewencyjne:P. No i mam tam jakiś żólty cień od Diora , Escape CK też są żólte ...no i chyba nic więcej nie mam w tym kolorze..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też jakoś nie przepadam za żółtym kolorem, ale za to uwielbiam Sicilian Lemon w postaci wosku, które przewinęło się przez kilka Twoich zdjęć - a co do zdjęć, to robisz przepiękne i ciekawe ujęcia, więc z chęcią zostanę tu na dłużej, poczytam i pooglądam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Serum Resibo kusi mnie mocno i cała marka zresztą też;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy okazji tego wpisu przypomniałaś mi, że jutro mam ugotować kukurydzę :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ah ile ja tu perełek widzę! Same cudowności i wszystko... żółte! <3 Serum z Resibo uplasowało sobie miejsce w mojej jesiennej wishliście więc mam nadzieję, że uda mi się je zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Great post!! :))
    xoxo Antonela

    librodibellezza.blogspot.hr

    OdpowiedzUsuń
  11. Świeca musi pachnieć obłędnie!

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.