8/02/2016

Benefit Perk Up Artist


Zastanawiałam się czy jest wśród nas, choć jedna kobieta, która nie ma niczego do ukrycia? Ja mam, i choć na co dzień staram się zamaskować swoje niedoskonałości, to nie mam zamiaru udawać, iż jestem perfekcyjna. Sztuczka tkwi w tym, aby polubić albo chociaż zaakceptować siebie, taką jaką się jest. Na moich zdjęciach twarzy, dobrze widać, że mam rozszerzone pory, przebarwienia i zmarszczki, w końcu jestem tylko człowiekiem. Lubię ładne, czy nawet wyretuszowane zdjęcia, pasują one do gazet, reklam ale tutaj brak miejsca na Photoshopa.




Oczywiście, że nie miałabym żadnych problemów, gdyby na mojej drodze przystanęła wróżka i zapragnęła podciągnąć to i owo, troszkę odjąć i zatuszować. Póki co muszę radzić sobie sama. Perk Up Artist marki Benefit to mała kasetka, która zatuszuje nasze niedoskonałości, rozświetli spojrzenie i zneutralizuje zaczerwienienia. Trzy korektory, stworzone aby poprawić, ukryć i zatuszować, w ciągu kilku krótkich chwil wszystko to czego nie chciałybyśmy pokazywać. Każdy z korektorów posiada swoje małe zamknięcie, co z pewnością jest zaletą. Correct, Cover i Brighten, wszystkie posiadają kremową, dość tłustą konsystencję, są też proste i wygodne w aplikacji. Dwa pierwsze korektory mają jasno określone zadanie, ukrycie niedoskonałości i przebarwień. Ostatni, Brighten ma na celu rozjaśnić cienie i inne zaciemnienia na skórze, z czego wywiązuje się bardzo dobrze. I choć trwałość  na buzi i moc, tych produktów nie jest najwyższa, to doceniam pomysł zamknięcia ich w jednej kasetce, to fajne i wygodne rozwiązanie.



23 komentarze:

  1. Opakowania Benefit uwielbiam :) Pierwszy raz widzę te korektory, ja w sumie rzadko używam - tylko pod oczy jak jestem mega zmęczona, albo mam przebarwienia mocne :) Teraz w Sephora dodają 4 miniaturki Benefit :D Ja jednak wolałabym ten Box, który widziałam u Ciebie na Insta <3 Niestety się spóźniłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te boxy rozchodzą sie jak świeże bułeczki, a czasem nawet szybciej :) te miniatury Benefit widzialam i są calkiem ok.

      Usuń
  2. I za to Cię tak lubię Soniu- bez spiny , bez nadęcia , szczerze i po prostu:). A wracając do tematu, miałaś może okazję zapoznać się bliżej z tym ich słynnym rozświetlaczem? Bo ciekawa jestem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      Masz na myśli Watt's Up! Czy High Beam? Drugiego nie znam, pierwszy to jeden z moich ulubionych kosmetyków Benefit, razem z pudrem brazujacym :) Kolor, fajna kremowa formuła i efekt uwielbiam!

      Usuń
    2. High Beam:) puderki brązujące to nie moja bajka ale baza brązujaca Chanel jako kosmetyk do konturowania sprawdza mi się wysmienicie :)

      Usuń
    3. High Beam:) puderki brązujące to nie moja bajka ale baza brązujaca Chanel jako kosmetyk do konturowania sprawdza mi się wysmienicie :)

      Usuń
    4. High Beam:) puderki brązujące to nie moja bajka ale baza brązujaca Chanel jako kosmetyk do konturowania sprawdza mi się wysmienicie :)

      Usuń
  3. W ogóle produkt mi się o uszy nie obil ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ty chcesz zakrywac? Piegi?

      Usuń
    2. Nie! Rok temu bym je zakrywała ale teraz nie D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że sam pomysł trzch korektorów w jednej kasetce jest bardzo wygodny :)

      Usuń
  5. Fajna ta kasetka:) A trzy korektory prezentują się naprawdę dobrze, myślę, że to fajny produkt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie jak to przy marce Beefit, ślicze i zabawne :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię kosmetyczne trio :) Absolutnie jestem za takimi małymi paletkami z zebranymi najpotrzebniejszymi kosmetykami. Dobry korektor ciężko dobrać ;) Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja ostatnio mocno doceniam takie rozwiązania :)

      Usuń
  7. Fajny pomysł :)Ciekawe czy by się sprawdził u mnie.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.