3/30/2016

Clinique High Impact Extreme Volume Mascara


Znalezienie idealnego tuszu do rzęs, może wdawać się prostą czy nawet błahą sprawą. Jednak każda z nas wie, że niestety to tylko pozory. Mamy różne rzęsy, inne potrzeby, preferencje i wymagania. Ale wszystkie pragniemy wprost uwodzić spojrzeniem. Znamy swoje zalety, wiemy jak zakamuflować wady, jednak za nic wszystkie starania, gdy tusz do rzęs nie chce odpowiednio współgrać z naszymi rzęsami.
 



Clinique High Impact Extreme Volume Mascara (10ml/129zł) to produkt już kultowy. Marka Clinique znając kobiece potrzeby i pragnienia, stworzyła tusz do rzęs, którego zadaniem jest ekstremalne pogrubienie oraz zwiększenie objętości rzęs, przy jednoczesnym rozdzieleniu ich i wydłużeniu. Maskara High Impact Extreme Volume ma zapewnić naszym rzęsom spektakularny i perfekcyjny wygląd od góry po sam dół.
 



Cała tajemnica Clinique High Impact Extreme Volume Mascara, kryje się w zastosowanej specjalnej formule, dzięki której tusz nie rozmazuje się i nie kruszy oraz w unikalnej szczoteczce. Szczoteczka Clinique z pewnością nie jest tradycyjna, a silikonowa, bardzo gruba o krótkich, rzadko ułożonych igiełkach. To właśnie, ta wyjątkowa szczoteczka, umożliwia precyzyjną aplikację maskary, bez efektów sklejenia i ciężkości. Silikonowa szczoteczka bardzo ładnie rozdziela i rozczesuje rzęsy, nie zapominając o ich podkręceniu i równomiernemu rozprowadzeniu tuszu. Jej rozmiar nie sprawia trudności, choć z początku może wydawać się niewygodny, to dotarcie do najkrótszych rzęs czy ich nasady nie sprawia problemów. Moje rzęsy są gęste, sztywne lecz nie grzeszą długością, natomiast sam tusz Clinique ładnie je podkreśla. Makijaż wygląda naturalnie i ładnie. Tusz marki Clinique jest przebadany okulistycznie, nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe czy dla osób z bardzo wrażliwymi oczami. High Impact Extreme Volume Mascara jest trwała, nie osypuje się i nie rozmazuje, a demakijaż także nie sprawia problemów.



































































































43 komentarze:

  1. Ładny efekt. Bardzo mi się podoba :-) Do tej pory miałam okazję używać tylko klasycznego tuszu HIM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Klasyka również znam, to już kultowe tusze!

      Usuń
  2. Clinique produkuje jedyne maskary, po których łzawią i szczypią mnie oczy :D a powinny być hipoalergiczne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystko zależy od oczu. Jeśli Ci szkodzą, to faktycznie najlepsze wyjście to ich unikanie :)

      Usuń
  3. Miałam kiedyś ten tusz ale u mnie sprawdził się tak sobie. Zdecydowanie za dużo nabierało się na szczoteczkę przez co rzęsy były nieładnie posklejane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzisz ja nie mam takie problemu :) Mamy całkowicie inne rzęsy, ja krótkie i gęste, a Ty przeciwnie, może różnica w odbiorze tuszu wynika właśnie z tego?

      Usuń
  4. U mnie ten tusz sprawował się dobrze tylko pierwsze trzy miesiące. Jeśli mam miniaturkę to jest ok, bo płacę dużo mniej, ale na dłuższą metę wolę np. Sisley, jest nie do zdarcia i daje cudny i trwały efekt. Za to bardzo lubiłam cienie tej marki, chętnie powtórzę zakup :) Pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego recenzję dodaje po bardzo długim czasie, a kupiłam go aż dwa lata temu , gdy sklep online Clinique dopiero co się otworzył. Przez cały okres ważności sprawował się dobrze :)

      Usuń
  5. Ja mam małe doświadczenie z tuszami Clinique, ale ten wygląda ładnie na Twoich rzęsach:) Moje ulubione tusze to Lancome Hypnose oraz Doll Eyes, a także ArtDesign Collistar. Ostatnio używałam Estee Lauder Sumtuous Extreme i też jest bardzo fajny. Jak widać lubię mieć mocno podkreślone rzęsy;), ale one są tak delikatne, że ww. tusze najlepiej się mi sprawdzają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Aniu :) Ja z kolei nie znam Twoich typów ale wierzę, że mogą być świetne. W przypadku tuszy do rzęs czasami ciężko trafić na ideał. Pamietam, że jako nastolatka każdy mój tusz to była katastrofa! ;)

      Usuń
  6. myślę, że u mnie sprawdziłby się dobrze. Nosze soczewki, więc to dobry wybór :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie kruszy i nie rozmazuje, więc to może być dobra opcja dla Ciebie :) Ja noszę soczewki na zmianę z okularami i sobie chwalę :)

      Usuń
  7. SUper. Szczoteczka, jak lubię. W dodatku się nie kruszy. Wydaje mi się być naprawdę idealna dla mnie, choć z mascarami to różnie bywa. Nie wiem jak to się stało, że jeszcze nigdy nie miałam tuszu od clinique. Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Na takie szczoteczki wiele osób narzeka, ja również je lubię. Używałaś może tuszy Benefit? Myślę, że mogłyby Ci się spodobać ale Clinique również spróbuj przy okazji :)

      Usuń
  8. Ma szczoteczkę taką jak lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. ej nooo ładne :) to jest moja hate&love relationship :D ale mam jedną w zapasie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę mieć bordowego chubbika! *.*

      Usuń
  10. Tej maskary nie miallam, w ogole znam slabo oferte Clinique, musze sie przyznac :) Obecnie moja naj naj maskara jest Roller Lash z Benefitu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roller Lash daje piękny efekt! Lubię ten tusz, ale they're real chyba jeszcze bardziej :)

      Usuń
  11. Maskary z Clinique sa chyba jdynym produktem, ktory nie podpasowal mi z tej firmy. Cala reszte uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Rozumiem, ja mam podobną sytuację z Chanel.

      Usuń
  12. Jak ładnie, różowo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie tusze Clinique jakoś nigdy nie dawały zadowalających efektów:/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładnie wygląda na rzęsach i podoba mi się szczoteczka. Z tuszami CLinique nie miałam jednak jeszcze styczności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz widziałam w Douglasie mini tusz w zestawie z korektorem w niskiej cenie, fajny zestaw na próbę :) Osobiscie bardzo lubię kupować te mini zestawiki EL i Clinique :)

      Usuń
  15. Daje dość delikatny efekt, ale ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładnie się prezentuje! Tej wersji nie miałam okazji używać, ale standardowy tusz High Impact bardzo sobie chwaliłam i zużyłam niejedno opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest delikatny ale robi śliczny efekt, prawda?:) Myślę, że skoro klasyka lubisz to i ta wersja przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  17. Jeśli chodzi o Clinique, mam ochotę przetestować fioletową szminkę;), bo na Twoich ustach prezentowała się zjawiskowo:).
    Miałam jakiś tusz z tej marki i był nawet dobry, więc być może kiedyś zdecyduję się na kolejny:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Ona jest świetna :) Ja już skusiłam się n kolejne kolory, choć Grape Pop jest wyjątkowa! :)

      Usuń
    2. Ładne fiolety są też w Mac, dlatego musiałabym porównać wszystkie odcienie, choć i tak wydaje mi się, że Clinique wygra ten pojedynek;).



      Usuń
  18. Clinique lubię jeśli chodzi o mydła do twarzy czy kremy, ale chyba zainteresuje się tuszem, jako użytkownik soczewek wnerwia mnie gdy w połowie dnia mam tusz pod soczewką, bo zawsze coś się ukruszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twój problem bardzo dobrze ;) Ja także jestem fanką pielęgnacji tej marki! :)

      Usuń
  19. Bardzo lubię ten tusz:-)Rewelacyjnie sprawdza się na moich wrażliwych oczach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka! U mnie sprawdza się bardzo fajni i narzekać nie mogę :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Ja natomiast nie mam ulubionego typu szczoteczki ale ta jest fajna :)

      Usuń
  21. Soniu, u Ciebie wyglada naprawde super. U mnie niestety sklejała okropnie rzęsy :(

    OdpowiedzUsuń
  22. podoba mi się efekt :) choć jestem fanką zupełnie innego. Dobrze, że ma taką formułę i się sprawdza

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.