2/23/2016


Origins GinZing Refreshing Scrub Cleanser + Niespodzianka

 
Lubię rozpoczynać dzień z uśmiechem na ustach ale czasem muszę dodać sobie porządną dawkę energii i siły do działania. Mam swoje sposoby, które bezbłędnie się wtedy sprawdzają. Potężny kubek kawy, ulubione śniadanie i kosmetyki, które dodają skórze witalności, a twarzy uśmiechu.  Kosmetyki, które czerpią swoją siłę i skuteczność z natury.
 
 
 
Uważam, że nie ma nic lepszego niż kosmetyki tworzone z pasją. Origins, to marka, która od początku swojego powstania, przetrząsa najdalsze i najbardziej skryte, zakątki ziemi w poszukiwaniu inspiracji oraz skutecznych składników roślinnych o niezwykłej mocy, aby stworzyć najlepsze naturalne produkty do pielęgnacji skóry twarzy i ciała. Czysta siła kosmetyków Origins bierze się z serca natury, łączy w sobie moc składników z delikatnością.
 
 
 
 
Energetyczna, pomarańczowa linia GinZing to deszcz tropikalnego słońca pachnącego soczystymi cytrusami. W jej skład wchodzi pięć produktów przeznaczonych, aby błyskawicznie odświeżyć, dodać zdrowego blasku i werwy skórze. Origins GinZing Refreshing Scrub Cleanser (150ml/69zł) to produkt typu 2w1, którego celem jest oczyszczenie skóry twarzy, delikatne złuszczenie i odblokowanie porów.  Refreshing Scrub Cleanser zamknięty jest w miękkiej wygodnej tubie, zamykanej na klik. Jedyne czego tu brakuje to jakakolwiek, najmniejsza forma zabezpieczenia, dająca nam poczucie spokoju. Już przy pierwszym użyciu tego kosmetyku, zapomnimy o tym drobnym niedopatrzeniu, a przyjemny aromat zawładnie naszym nosem.  Energetyczny aromat grejpfruta, cytryny i mięty, łączy się w mojej głowie ze słodkością klementynek, podnosi na duchu i odgania wszystkie smutki, całe zmęczenie i stres. Pełna energii moc żelu to zasługa nie tylko samego aromatu ale również żeń-szenia i ekstraktom ziaren kawy, które dodają skórze promiennego blasku. Zatopione w żelu malutkie perełki, są delikatne nawet dla wrażliwej skóry. Naturalna jojoba i wosk palmowy złuszczają skórę, co pomaga odblokować zanieczyszczone pory, skóra staje się gładsza, jaśniejsza i dobrze oczyszczona. Refreshing Scrub Cleanser nie powoduje ściągnięcia skóry, nie wysusza i jest niesamowicie delikatny, dzięki temu może być stosowany każdego dnia.  
 
 
 
Mam dla was niespodziankę, jeśli macie ochotę wypróbować na swojej skórze Origins GinZing Refreshing Scrub Cleanserna, dajcie znać w komentarzu oraz zdradźcie mi swój sekret, na rozpoczęcie dnia z dawką energii. Pamiętajcie, aby zaobserwować blog!
W ciągu tygodnia ogłoszę do kogo trafia Refreshing Scrub Cleanser.

31 komentarzy:

  1. Idealny sposób na rozpoczęcie dnia? Kilkanaście minut ćwiczeń, które pobudzą krążenie i dodadzą powera na cały dzień ;)

    Produkt wygląda ciekawie, więc z przyjemnością wezmę udział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już się kiedyś rozgladądałam za kremem z tej serii, ale ponoć w składzie jest sporo aromatycznych olejków, które mogą uczulać. Sama seria wygląda pięknie i jak dla mnie już kolory opakowań dodają energii :) Świetnie je połączyłaś z soczystymi pomarańczami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam mniam jakie tło:) Właśnie ostatnio przeglądałam Origins w Sephorze online i nawet przez chwile zastanowiłam się czy rzeczywiście pachnie tak apetycznie jak opisują:) Wpisuje go na swoją listę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odkąd bardziej interesuje się kosmetykami do pielęgnacji, przejrzałam kilka dni temu ich oferte :) Widze,ze wpadlo nam to samo w oko :D A co jest moim sekretem? Spełniłam swoje marzenie i zaopatrzyłam się w blender do koktajli. Niby nic takiego ale ciagle to odkladalam :D wielka przyjemnosc sprawia mi robienie codziennie czegos nowego rano :D a jakie zdrowe :D

    (biore udzial) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym być osobą, która może napisać, że codzienny, poranny jogging dodaje mi powera, że potem jem super zdrową owsiankę i, że cały dzień chodzę uśmiechnięta, że nigdy nie mam złego dnia, że na uczelni i w pracy wyrabiam 200% normy.
    Niestety nie jestem taką osobą. W zamian za to jestem osobą, która po omacku, rozczochrana wstaje z łóżka i człapie do łazienki. Dopiero po prysznicu mogę w ogóle otworzyć oczy. Potem pije mocną kawę i zjadam zdrowe śniadanie. A jaki jest mój sekret? Tuż przed makijażem patrze w lutro i mówię sobie, że ten dzień będzie dobry, włączam energiczną muzykę, jakąś swoją ulubioną. Robie makijaż i ubieram się, nucać, śpiewając, czasem wykonując coś co jest koślawym tańczeniem. Uśmiecham się, jak wariatka, gdy dostanę od kogoś sms'a z "Dzień dobry". Robię listę rzeczy, która mnie czeka i staram się myśleć o wszystkim pozytywne, ale muzyka robi wszystko. Te kilkanaście minut słuchania, nucenia, śmiania się do lustra, myślenia pozytywnie, to robi dla mnie wszystko. Dobre nastawienie do dnia zaraz po obudzeniu się to mój klucz do sukcesu. Wstawanie z łóżka z myślą, że ten dzień będzie straszny, powoduje, że właśnie takim go robimy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mi smaka narobiłaś tym co jest w słoiczku :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chciałabym wypróbować ten scrub.
    Aby mój dzień był udany zawsze zaczynam go od szklanki ciepłej wody z łyżeczką miodu i połową wyciśniętej cytrynki. Ot taki zastrzyk witaminowy z rana. Następnie po umyciu buzi chłodna wodą czuje się do końca obudzona i gotowa na cały dzień. Nakładanie kremu pielęgnującego na skórę jest wtedy nie lada przyjemnością, a oczekujące śniadanie i świeżo zaparzona kawusia umilają mi cały poranek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam taką cerę jak Ty więc pewnie też bym była zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze słyszę o tej firmie ;p Chyba czas to zmienić, prezentuje się niesamowicie uwielbiam takie aromaty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powtarzam się-wiem ale zaś widzę niesamowite zdjęcia. Masz Ty talent dziewczyno:). Marka od momentu debiutu przemawia do mnie ale jakoś zawsze wolałam kupić coś innego...jednak po przeczytaniu Twojegp opisu myślę że ta seria sprawdzi się u mnie latem gdy moja wredna bużka pragnie jak niczego właśnie odświeżenia i energii.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja się wyłamię :D! Nie lubię pseudo naturalnych marek w perfumeriach :(... Origins to nic innego, jak EL. W sumie każda pielęgnacja(mam na myśli kremy i sera) perfumeryjna zrobiła mi krzywdę i mam uraz na długie lata... Cieszy mnie to, że Tobie krzywdy nie robi i jesteś zadowolona :)!
    Zostawiam miejsce innym osobom :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam krem i krem pod oczy z tej linii, oba uwielbiam. Ten scrub myjący też mam, pachnie pięknie, ale ja wolę jednak pianki i oddzielnie peeling;)choć sam produkt jest bardzo dobry:)

    OdpowiedzUsuń
  13. mój idealny początek dnia, również rozpoczyna się cytrusami, ale tymi w szklance, czyli letnia woda z cytryną :D a Origins już od dawna za mną chodzi, bo bardzo podoba mi się koncepcja tej firmy, ale z racji próby wcielenia planu oszczędzania staram się nawet nie mieć grzesznych myśli o kupnie jakiegoś cudeńka od nich :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi kusząco :) Pierwszy raz czytam o tym produkcie i ciekawa jestem jak by się sprawdził u mnie. Do tej pory z tej serii kusił mnie tylko krem pod oczy, ale na razie mam dwa inne, więc zakup musi jeszcze poczekać. Tego myjącego cudaka też bym chętnie wypróbowała, ale niestety nie mam sposobu na energiczny poranek. Choćbym nie wiem ile spała, rano i tak ledwo się zwlekam z łóżka i zwykle potrzebuję kilku godzin żeby się dobrze rozbudzić :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapach grejpfruta kocham <3 ten kosmetyk musi pachniec nieziemsko :))) A mój sposób na energiczny poranek to chyba zaraz po obudzeniu sie jakaś pozytywna myśl, a potem kubek kakao :) Zawsze dzień zaczynam lepiej gdy idę spac szczęśliwa i rano myślę o czymś wesołym :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z Origins znam jedynie krem pod oczy z mimozą Starting Over i na bank do niego wrócę, bo był świetny! Tego pomarańczowego, rześkiego gagatka z chęcią bym poznała! :) Mój sposób na rozpoczęcie dnia z dawką energii to po prostu zabawa z siedmiomiesięcznym Synkiem :)) Przeważnie robimy "samolot", albo bawimy się w "a kuku" i poranna gimnastyka zaliczona ;D Do tego kubek zielonej herbaty z mięta i pomarańczą i piękny dzień gwarantowany! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daria, aby Twoje poranki były jeszcze bardziej energetyczne, a głowa pełna pomysłów na zabawy ten żel trafia do Ciebie! Gratulacje :*

      Usuń
    2. Świetnie, dziękuję Soniu :*

      Usuń
    3. Dagmara oczywiście ;):*
      Jeszcze raz gratuluję!

      Usuń
    4. Dzięki Kochana :* Mój mail dotarł?

      Usuń
  17. MMm jak to wszytko smakowici wygląda a zdjęcia? Cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam wszystko co cytrusowe, więc ten scrub to coś dla mnie :) przepiękne zdjęcia po raz kolejny u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałabym wyskakiwać co rano z łóżka i z uśmiechem oraz pieśnią na ustach gnać do łazienki, ale często same chęci nie wystarczą;) Opracowałam więc pewne rytuały, które pomagają mi zacząć dzień z naładowaną baterią. No, przynajmniej przez kilka godzin;) Zamiast okropnego terkotu budzika (jak nie przymierzając z horroru) ustawiłam w telefonie kilka ulubionych dźwięków: ćwierkanie ptaków, burze w tropikach, wodospad albo ukochaną piosenkę z dzieciństwa (taki jeden hicior Limahla;)). Kiedy w łazience śpiewam pod prysznicem (a przynajmniej tak mi się wydaje;)) w oparach żelu o kwiatowo-owocowym zapachu w kuchni parzy się kawa a pożywne śniadanie już na mnie czeka – bez niego nie ruszam się z domu. Później, w zależności od tego, jaki mamy dzień tygodnia, jadę autobusem do pracy albo idę z psem na spacer (o, ten to dopiero potrafi dodać mi energii na porannym spacerze!). Jeśli czeka mnie podróż zabieram ze sobą książkę, która powoduje u mnie napady śmiechu. Pamiętam, że kiedyś tak się śmiałam, że rozsypały mi się kartki z książki i pasażerowie pomagali mi zbierać;) Chyba nie muszę już dodawać, że tak rozpoczęty dzień zazwyczaj jest udany ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wygląda meeeega energetycznie! OD samego patrzenia człowiek może dostać energii na cały dzień i kopa do działania <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawy ten żel. Nie używałam jeszcze kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Już mi się podoba uwielbiam pomarańczę

    OdpowiedzUsuń
  23. Taki zapach musi wspaniale orzeźwić:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak go niesamowicie opisałaś, że aż czuję ten zapach tutaj. Aż dziwne, że wcześniej się nie zainteresowałam tymi kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
  25. chciałabym go sobie powąchać ;D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgłaszam się hehe.

    Mój sposób? Codziennie rano dostaję takiego kopa od kota, który woła "jeść", że muszą tą energię później rozładować gdzieś ;) A tak kosmetycznie to prysznic, niekoniecznie zimny, z ulubionym scrubem stawia mnie na nogi i ujędrnia ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dla mnie idealne rozpoczęcie dnia to choć 5 minut w łóżku po przebudzeniu, czas na leniwe rozciągnięcie się, przytulenie do męża, a później dopiero kawa/smoothie na krześle przy oknie. Uwielbiam te chwile, gdy nieśpiesznie popijając napój mam czas na przemyślenie planu dnia lub po prostu bezmyślne obserwowanie świata za oknem.... :**

    OdpowiedzUsuń

TOP