1/10/2016

Ulubieńcy Roku '15


Różnorodne podsumowania minionego roku, często pozwalają spojrzeć nam na pewne rzeczy nieco inaczej. To dzięki nim mamy wrażenie kontroli nad pewnymi aspektami swojego życia. I nawet jeśli mowa tu tylko o kosmetykach, które no cóż, należą raczej do błahych spraw, to warto poświęcić chwilę i przyjrzeć się co dokładnie skrywa się w naszych toaletkach. Może się okazać, że na samym dnie kosmetycznej szuflady, kryją się skarby, o których nie pamiętamy. Takie rozeznanie oraz krótkie podsumowanie, może być także chwilą relaksu, bądź zadumy, która pomoże określić nie tylko nasze potrzeby ale i wyłonić makijażowych faworytów.
Pośród podkładów pod jakie sięgałam najczęściej w ciągu całego minionego roku, nie mogło zabraknąć La Prairie Cellular Treatment Foundation Powder Finish. To wygodna forma kompaktu, która pozwala mi wykonać makijaż w ciągu naprawdę kilku krótkich minut. Kompakt La Prairie służyć może nie tylko jako tradycyjny puder wykańczający makijaż, lecz także, a w moim przypadku przede wszystkim, jako podkład. Jedwabista konsystencja, subtelne rozświetlenie oraz krycie, pozwalają osiągnąć efekt nieskazitelnej cery w kilka sekund.
Shiseido UV Protective Compact Foundation to sezonówka, do której wracam każdego lata. Wyjątkowo trwała formuła, odporna na pot oraz sebum zapewnia długotrwały makijaż nawet w czasie gorących, parnych dni. Łatwo się rozprowadza, świetnie kryje, dając matowe wykończenie na wiele godzin.
Z kolei długotrwały i mocno kryjacy Double Wear Stay-in-Place Makeup Estee Lauder, to podkład do którego byłam zmuszona wrócić przez znaczne pogorszenie stanu mojej cery. Ten stan to efekt po pszczółce Guerlain. Jesień i zima należały do podkładu Double Wear i myślę, że to akurat nie zmieni się w najbliższym czasie. Walka o polepszenie stanu skóry jest trudna i mozolna, a niedoskonałości oraz powstałe przebarwienia dają mi mocno w kość.
W minionym roku, jeszcze przed problemami z cerą, rzadko sięgałam po korektor. Jeśli jednak miałam coś do ukrycia, wiedziałam, że najlepszym wyborem będzie Make Up For Ever Full Cover. To mocno kryjący korektor, który wspaniale ukryje wszelkie niedoskonałości skóry, należy przy tym pamiętać, że pod oczy jest to zbyt ciężki i wysuszający kaliber. Pod oczy zdecydowanie najlepszym wyborem będzie Light Fantastic Cellular Concealing Brightening Eye Treatment marki La Prairie, to rozświetlający korektor, zamknięty w formie pisaka. Połączenie właściwości pielęgnacyjnych, z rozświetleniem oraz delikatnym kryciem pozwala ukryć cienie pod oczami, zasinienia i dodać spojrzeniu świeżości.
Moim małym odkryciem zeszłego roku, okazała się baza pod cienie  marki Too Faced Shadow Insurance. W niewielkiej i niepozornie wyglądającej błękitnej tubce, kryje się naprawdę rewelacyjna baza. Najlepsza jaką miałam okazję poznać do tej pory.
O brwiach i kosmetykach przeznaczonych do ich makijażu wspominałam wiele, obiecuję też, że w tym roku będę pisać jeszcze więcej. Nieodłącznym elementem w moim makijażu brwi, już niezmiennie od dwóch lat jest paletka Guerlain Eyebrow Kit. Jest w niej dosłownie wszystko czego potrzebujemy, aby podkreślić i wypełnić brwi. Absolutne mistrzostwo. Różowy cień, który służy do rozświetlenia łuku brwiowego jest niesamowity! Paletka skomponowana jest w taki sposób, że z pewnością każda z was byłaby z niej zadowolona.
W malutkim słoiczku znajduje się z kolei całkowicie inny produkt, jakim jest Brow Definer od Laury Mercier. To szybki sposób, aby zdefiniować brwi, nadać im koloru i wygładzić niesforne włoski. Ładnie wygląda solo oraz łączony z wyżej wymienioną paletą Guerlain.
Make Up For Ever i Aqua Brow to produkt, który z pewnością zna wiele z was. Niesamowicie trwała farbka do brwi to kosmetyk, który nie sprawdzi się u osób z ciężką ręką. Potrzebna będzie pewna dawka cierpliwości, ale efekty wynagrodzą wszystko. Aqua Brow niestraszny deszcz czy pot, trwać będzie dzielnie i niestrudzenie.
Z moją tłustą cerą pewni powinnam przedstawić pudry silnie matujące, nic z tego. Tłusta cera nie potrzebuje arsenału kosmetyków utrzymujących za wszelką cenę efektu matowej skóry. Matująca baza, krem, matujący podkład i matujący puder to zbyt wiele i na pewno nie jest to droga do zdrowo wyglądającej skóry. Sisley Transparent Loose Face Powder pojawił się już w ulubieńcach poszczególnych miesięcy, jak i ulubionych kosmetykach do makijażu.  Mój kolor to rozświetlający Irisee. Sisley Transparent Loose Face Powder to transparentny puder sypki, który poprawia wygląd całego makijażu, zapewnia dyskretny efekt. Wyjątkowo lekki, drobniutko zmielony, o pięknym zapachu, zapewnia nieskazitelny wygląd cery, przedłuża trwałość makijażu oraz rozświetla. Efekt jest cudowny, w moim odczuciu najlepszy, od dwóch lat nie wyobrażam sobie makijażu bez jego użycia. Z tego co się orientuje możecie dostać go teraz w obniżonych cenach, marka zmieniła jego opakowanie, promując puder jako całkowitą nowość na rynku. MAC Prep+Prime Colour Correcting Compact to puder wzbogacony o formułę korygującą kolor. Całkowicie transparentny, wygładza skórę, drobne linie i niedoskonałości oraz  zapobiega błyszczeniu się. Efekt jest dyskretny, nie tworzy na buzi widocznej warstwy pudru, współgra z podkładami oraz doskonale utrzymuje świeży wygląd makijażu.
W makijażu nigdy nie rezygnuję z brązera. Konturowanie weszło mi w nawyk, rozkochałam się w efekcie jaki pozwala ono uzyskać. Na mojej krągłej buzi dzieje się magia, a moim faworytem od kilku sezonów jest puder Hoola marki Benefit. Na zdjęciu widać już właściwie marne pozostałości po nim, ale już niedługo zakupię nowiutkie opakowanie.  Urban Decay Naked Flushed to całkiem zgrabna paletka zawierająca puder brązujący, rozświetlacz oraz róż do policzków. Ładnie dobrane kolory, ciekawa kolorystyka w czterech dostępnych wariantach, pozwala zaoszczędzić troszkę miejsca w kosmetyczce w trakcie wyjazdów, ale również czas, który tracimy każdego ranka do na odszukanie wszystkich tych kosmetyków.
Zastanawiałam się w jaki sposób przedstawić róże do policzków, po jakie sięgałam zdecydowanie najczęściej w trakcie całego minionego roku i muszę przyznać, że to nie była łatwa sprawa. Zdecydowanie królowały u mnie róże Chanel w każdej kolorystyce. Piękny różany zapach, który towarzyszy otwarciu wieczka puderniczki uprzyjemniał mi aplikacje, a efekt na twarzy czarował swoim kolorem.
Równie często moja ręka wędrowała po Sisley Phyto-Touche Illusion D'Ete i muszę wyznać, iż szczerze obawiam się, że któregoś dnia ujrzę w nim spore denko. W eleganckiej, chłodnej pudernicy zamknięte zostały najcieplejsze, złociste promyki słońca. Pudrowo- żelowa formuła jest jak delikatne muśnięcie wesoło tańczącego strumienia światła. Sisley Phyto-Touche Illusion D'Ete także nie raz i nie dwa pojawiał się już w ulubieńcach. Na stronie gościł już w 2014 roku niedługo po jego premierze, a to za sprawą kuszenia Marti, a w pełnej odsłonie mogłyście zobaczyć go w sierpniu minionego roku.
Guerlain Terracotta Light w odcieniu Sun Blondes, to puder, który z czasem zaczęłam doceniać coraz to mocniej. Brązująca mozaika pięknie wtapia się w skórę, pozostawiając ją naturalnie muśniętą słońcem. Śliczny, delikatny zapach wprawia w dobry nastrój i przywołuje wakacyjne wspomnienia.
Rouge Bunny Rouge  Highlighting Powder to błyskotka zarezerwowana wyłącznie na wakacyjne dni, z uwagi na swój ciemny odcień. Drobniutko zmielony, lekki jak piórko i delikatny jak krem, otula skórę perłową strużką światła. Zapewnia promienny wygląd, ładnie wtapia się w skórę i dodaje skórze lekkości. Z powodzeniem może być stosowany na całą twarz oraz dekolt, przedłużając trwałość makijażu. Zawiera właściwości pielęgnacyjne, dzięki ekstraktom z kukurydzy i imbiru, które wygładzają skórę, wypełniają drobne linie i zmarszczki.
W połowie roku skusiłam się na Shimmer Brick Compact Bobbi Brown i wciąż uważam, że była do dobra decyzja. Połyskujące perłowe pigmenty wyczarowują na skórze promienny blask, a poszczególne kolory mogą być używane jako cienie do powiek. Shimmer Brick to kosmetyk, który z łatwością stworzy cały makijaż.
Moje rzęsy nigdy nie należały do zachwycających swoją długością czy objętością, od tuszy do rzęs nie oczekiwałam nigdy zbyt wiele, bo przecież z pustego i Salomon nie naleje. Dwie maskary, które wyjątkowo przypadły mi do gustu i wyciągały z moich rzęs tyle ile mogły, a może i więcej to Diorshow Iconic Overcurl od Diora oraz Shiseido Full Lash Volume Mascara. Pierwsza zachwyciła mnie już dawno, podkręcając rzęsy bez użycia zalotki, jest także trwała, nie osypuje się i nie rozmazuje. Z kolei Full Lash Volume Mascara to nowość marki, która miała swoją premierę jesienią. Jest delikatna dla rzęs, nie tworzy grudek, a przy tym  zapewnia efekt wyrazistych i perfekcyjnie rozdzielonych rzęs. Wraz z serum odżywczym tejże marki, tworzy zgrany duet.
Właściwie od zawsze powtarzam, że kredkowa ze mnie dziewczyna. Nie lubię misternych makijaży, za to wyjątkowo chętnie idę na łatwiznę. Z tego powodu lubię rankiem sięgać po kosmetyki, na których się nie zawiodę, ale i takie przy których pomocy stworzę szybki i efektowny makijaż oczu. Kredki, cienie w kremie, sztyfcie czy słoiczku to najlepsze dla mnie rozwiązanie. Kocham je wszystkie i naprawdę ciężko zdecydować mi się na tylko kilka z nich. Myślę, że z czasem uda mi się pokazać całą gromadkę moich kredek.
Podobnie ma się sprawa z cieniami w kremie, piance i musie. Kolorowe słoiczki kryją w sobie niesamowite możliwości, wykończenia i kolory. Na szczególną uwagę zasługują kremówki Shiseido, pianki Chanel oraz cienie Clarins. Na zdjęciu możecie zobaczyć najbardziej uniwersalne kolory, po których widać już pewne zużycie.  
Kosmetyków do makijażu ust mam zawsze kilka w torebce, samochodzie i każdej kieszeni kurtki czy płaszcza. Jest ich dużo i nie będę tego ukrywać. Gloss Volupte Yves Saint Laurent to jeden z błyszczyków idealnych. Nie klei się, wygląda pięknie na ustach, ma śliczny, słodki zapach i wygodny całuśny aplikator. Sisley Phyto- Lip Gloss to błyszczydła o potężnej dawce koloru i bardzo dobrej trwałości. Bogata formuła Phyto-Lip Gloss oparta została o właściwości pielęgnacyjne, naturalne ekstrakty roślinne, które chronią, odżywiają, jak również regenerują usta, nadając im piękny połysk i optyczne wygładzenie.  Chanel Levres Scintillantes i Rouge Allure Gloss to dwa całkowicie różne od siebie produkty, ale tak samo pięknie prezentują się na ustach.
Pomadki i szminki Chanel również zasługują na kilka słów. Rouge Allure to przede wszystkim trwałość i cudowne wibrujące kolory. Rouge Coco Shine, może nie oferuje aż takiej trwałości ale podobne bogactwo kolorów oraz cudowny, różany zapach. Kosteczki Guerlain Kiss Kiss to nieco inny aromat ale równie obezwładniający. Zachwyca delikatnością na ustach. Sisley Phyto-Lip Shine pozwala budować intensywność koloru, zachowując swoje nawilżające właściwości. Shine Lover marki Lancome wyróżniają się już samym kolorem opakowań. Lancome oferuje bogatą gamę intensywnych, mocnych i żywych kolorów, a nawet nudziaki. Brakuje mi tutaj tylko lekkiego aromatu, ale wybaczam im to ze względu na trwałość jaką oferują. Przeciwieństwem Shine Lover może być Le Rouge A Porter od Givenchy. Ta marka uwodzi połączeniem czarnej skóry z zimnym metalem. I choć nasze początki bywały różne, uwielbiam kolor jaki pozostawia na wargach.
A wy podsumowałyście już miniony rok? Dzięki temu małemu podsumowaniu, zdałam sobie sprawę, że duża część moich ulubieńców to wcale nie nowości, a kosmetyki, które są ze mną już od pewnego czasu. Rok temu nie zdecydowałam się na podobny post, wiem jednak, że wyglądałby pod pewnymi względami bardzo podobnie.

52 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia Soniu:)
    Tak sobie patrzę i widzę same cudowności... przez Ciebie ( a może dzięki Tobie:D ) mam ogromną ochotę na zestaw do brwi G. Już kilka razy zachwalałaś, a ja jestem coraz bliższa kupna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyglądałaś mu się już w perfumerii? Jest boski, a w różowym cieniu rozkochasz się całkowicie :) To już moja druga paletka Guerlain <3

      Usuń
    2. No właśnie jeszcze nie oglądałam, zawsze przypominam sobie o niej, jak zobaczę u Ciebie:) Muszę ją zmacać:)

      Usuń
    3. W takim razie sprawdź ją sobie koniecznie :)

      Usuń
  2. Piękne podsumowanie zrobiłaś - takie romantyczno - sentymentalne, jak wiadomo, ja uwielbiam takie klimaty;)
    A pielęgnacja też będzie w podsumowaniu?
    U mnie chyba w tym roku bez podsumowań, jeszcze się zastanawiam, ale chyba nie czuję takiej potrzeby na razie, nie wiem... Za to lubię takie posty czytać:)
    W mojej kolorówce królowały pomadki i kredki do oczu:) może jeszcze pudry do twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję Aniu :) Wiesz nie zastanawiałam się nad pielęgnacją ale może to dobry pomysł? Przemysle to :)
      Rok temu sama nie czułam na swoim blogu takiego postu i nie napisałam go . Nie ma sensu się zmuszać, jeśli jednak zdecydujesz się na niego to chętnie przeczytam :))

      Usuń
  3. Powiem Ci, że napatrzeć się nie mogę na te cudowności ;)
    Również tak jak Ty uwielbiam ten tusz Diora a poza tym wiele z tych produktów przygarnęłabym z miłą chęcią hahahah ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekna kolekcja:-)
    Nie moege wyjsc z podziwu jak mozna zdenkowac cos z kolorowki:-) jeszcze nigdy mi sie to nie udalo:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia ;) Z Twoich ulubieńców mam tylko bazę pod cienie z Too Faced i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A znasz może bazę z UD? Wiele osób je porównuje i jestem ciekawa :)

      Usuń
  6. No też całkiem obszerny post Ci wyszedł:) pomadkę Givenchy kupiłam po świętach i polubilam:) w ogóle jestem na etapie chciałabym wszystko z tej marki! A co od nich jeszcze lubisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknij w etykietach pod Givenchy :)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. jeny ulubieńców miałam na myśli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w każdym razie bardzo ciekawi, każdy godny wypróbowania a EL musze w końcu wypróbować

      Usuń
    2. Nic się nie stało, każdej z nas zdarzają się pomyłki :)

      Usuń
  9. Super ulubiency, Soniu <3 Wiele produktow znam i rowniez czesto uzywam ;) W tym roku zwlaszcza polubilam podklady w kompaktach, bo jak sama piszesz, mozna w pare minut je nalozyc i zapewniaja ladne, naturalne krycie ;) Ten z La Prairie mam na liscie do wyprobowania! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podklady w kompakcie docenilam, gdy zostałam mamą ;) La Prairie pokochasz!

      Usuń
  10. Przepiękne kompozycje na Twoich zdjęciach. Te fotki jakby miały w sobie treść, fabułę do opowiedzenia. Ulubieńcy świetni, więc nie dziwię się wyborowi. Ja znam osobiście tylko EL, a moja chciejlista się nie zmniejsza. Niestety dostep mam średni do S czy D, a wiosna niebawem ;D. :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, ogromnie dziękuję! Cieszę się, że zdjęcia i cały post tak mocno przypadły Tobie i innym do gustu :):*
      Na wiosne czekam, ale wszystko ma swój czas :) póki co pora na zimę :)

      Usuń
  11. Ciekawe zdjęcia :) U Ciebie zawsze mogę pooglądać świetne kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcia i same skarby na nich :) Jestem ciekawa jak wygląda cała Twoja kolekcja. Pewnie jest oszałamiająca :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia i same skarby na nich :) Jestem ciekawa jak wygląda cała Twoja kolekcja. Pewnie jest oszałamiająca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. u mnie miniony rok zdecydowanie należal do Shiseido:):):).Kosmetyki oczyszczające z serii Ibuki powaliły mnie na kolana i po kilku skokach w bok wrócilam z podkulonym ogonem do Shiseido. Ich cienie w kremie nie mają sobie równych i pomimo mojej wielkiej słabości do Chanel uważam że w tej kategorii Azjaci wygrywają. Od dwóch dni używam także osławionego i już nagradzanego koncentratu do twarzy Shiseido i wierzcie-dzieją się cuda:). Jest wart każdych pieniędzy . Dziękuję Soniu kolejny raz za wiarygodną rekomendację:). No i w końcu krem który czyni cuda , co w szczególności widać jak go się odstawi:P....Chanel Le Lift. Trzy formuły do wyboru , lifting zamknięty w słoiczku. Polecam z czystym sumieniem:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę z tak milych słów, dziękuję! :)
      Shiseido to wspaniałe kosmetyki świetnej jakości, a wciąż tak cicho o nich! Koncentraty to moje hity pielęgnacyjne minionego roku. Muszę wyznać, że zawsze wiedząc, że są osoby, które choć w najmniejszym stopniu polegają na mojej opinii czuje strach. Boje sie, że cos pójdzie źle, ale te koncentraty to kosmetyki, których jestem pewna :) Pielęgnacje Chanel znam pobieżnie ale tak się składa, że krem pod oczy Le Lift znam i lubię :)

      Usuń
    2. Mnie Le Lift pod oczy mocno rozczarował...Pewnie to normalne że się ma takie obawy ale ile satysfakcji jak uszczęsliwisz którąś z nas trafną podpowiedzią :). Co do Shiseido -klasa zawsze się obroni sama a ja już nie mogę się doczekać ich nowości -serum LiftDynamic. Czuję że to jest to czego szukam:))))

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. Piękne są te Twoje zdjęcia :) Niestety nie znam żadnego z Twoich ulubieńców, a podsumowanie kosmetyczne minionego roku również mam za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) takie podsumowanie 12 miesięcy to kawał roboty, prawda?:)

      Usuń
  16. Nic z tego nie miałam :)
    P.S. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą :) choć jestem pewna, że masz swoje małe perełki :)

      Usuń
  17. Wszyscy tak zachwalają ten podkład Double Wear. Jestem ciekawa, czy znalazłby się dla mnie jasny odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gama odcieni jest duża, o to nie ma co się martwić ale czy potrzebujesz tak mocny podkład?

      Usuń
  18. Może kiedys.. narazie finanse nie pozwalają ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. A znasz może Double Wear Maximum Cover?

      Usuń
  20. Śliczne zdjęcia! :) Bardzo klimatyczne. Co do kosmetyków, zastanawiałam się nad La Prairie Cellular Treatment Foundation Powder Finish ale moje plany wyparł inny kosmetyk :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Same perełki w Twoich ulubieńcach Soniu, a moje serce szybciej zabiło na widok błyszczyków:).

    PS. Zdjęcia z tzw. duszą. Świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od lat nie mogę się zdecydować co wolę, blyszczki czy szminki? :)
      Dzięki :):*

      Usuń
    2. Choćbym miałam najwspanialsze szminki pod słońcem, i tak wybieram błyszczyki:).

      Usuń
  22. Piękni ulubieńcy :)
    ja muszę swoją kolekcję kredek uzupełnić o większą ilość z MUFE :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja uwielbiam sypki puder La Prairie <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Piekne zdjecia! piekna kolekcja i piekne produkty <3 super wpis Soniu :****

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.