Pielęgnacja ust


O tym jak wielką wagę przywiązuję do pielęgnacji wrażliwej skóry ust, pisałam już wiele. Dlatego też sądzę, że wpis o tym, jak dokładnie wygląda moja pielęgnacja ust, był tylko kwestią czasu. Oczywiście nie odkryję przed wami niczego nowego, mogę jedynie pokazać po jakie produkty lubię sięgać oraz jak wyglądają poszczególne etapy mojej pielęgnacji. A ta z kolei, nieważne czy tyczy się twarzy, ciała czy ust zawsze składa się z kilku kroków. To właśnie dzięki nim, mogę cieszyć się dobrą kondycją ust oraz ich zdrowym wyglądem.
Pierwszym krokiem, do którego zawsze namawiam was wszystkie, jest regularne złuszczanie naskórka. Sama przez wiele lat nie wiedziałam nawet o istnieniu peelingów do ust, a w późniejszym czasie uważałam je za całkowicie zbędne. Teraz po latach, wiem jak bardzo się myliłam pomijając ten krok w codziennej pielęgnacji. Takim najprostszym rozwiązaniem jest przygotowanie samodzielnie scrubu do ust, jeśli jednak tak jak ja, wolicie gotowe kosmetyki, które podane są w fajnych opakowaniach, ślicznych zapach, a przede wszystkim przygotowane zostały przez osoby, które z całą pewnością znają się na tym co robią, to warto zerknąć na ofertę polskiej, a ponad to naturalnej marki Pat&Rub. W ofercie znajdziecie trzy różne smaki i zapachy, jednak sam peeling i jego działanie w każdym przypadku jest identyczne. Soczysty, pełen rozgrzanych słońcem pomarańczy scrub dodaje uśmiechu i poprawia nastrój w pochmurny dzień, wersja różana sprawdzi się, jeśli jesteś romantyczną duszą. Bliżej o pomarańczowym peelingu Pat&Rub pisałam w tym poście. 
Jeśli nie do końca odpowiada wam słoiczkowa forma podania tego peelingu, ciekawą propozycją jest również tubka Collistar. Dokładniej przeczytać mogłyście o nim w tym wpisie. Collistar Scrub Balm Riparatore, to żelowo-oleista formuła, która wzbogacona została nie tylko o kryształki cukru, ale i skwalen roślinny, masło shea i witaminę E. Peeling do ust sprawia, iż usta stają się miękkie, gładkie, a zbędny naskórek usunięty. Możemy zapomnieć o suchych skórkach i zadziorkach.
Kosmetyki w formie serum, czy to do twarzy, ciała, bądź włosów zawojowały rynek. Regeneracyjne serum do ust i okolic, to kolejna propozycja Pat&Rub, przeznaczona do intensywnej pielęgnacji. Na blogu przedstawiałam je już jakiś czas temu klik. W składzie tego Regenerującego serum anti-aging, znajdziemy kwas hialuronowy oraz Voluform, który jest naturalnym surowcem remodelującym, stymuluje komórki tłuszczowe do wzrostu, co powoduje efekt napięcia i ujędrnienia. Nie okłamujmy się, to nie jest efekt profesjonalnego zabiegu, zauważyć możemy przy regularnym stosowaniu, nawilżenie, ujędrnienie i wygładzenie warg. Należy pamiętać, iż jest to serum, a więc nie stosujemy go solo, a aplikujemy pod balsam lub masełko nawilżające, co dodatkowo zneutralizuje gorzki grejpfrutowy posmak.
Bardzo ważne jest także nawilżanie, natłuszczanie i ochrona delikatnej skóry naszych warg, przed wiatrem, niskimi temperaturami oraz innymi zagrożeniami, które czyhają prawie na każdym kroku. Masełka regeneracyjne zamknięte w formie słoiczków, to dobre rozwiązanie w domowym zaciszu. Chanel Hydramax + Active Nutrition Lip Care to mój niekwestionowany ulubieniec już od kilku lat. Towarzyszy mi w codziennym rytuale pielęgnacyjnym i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Wspomaga odbudowę struktury ust, dostarcza niezbędnych składników, wygładza, nawilża i odżywia suche usta. Balsamik Chanel otula wargi, lecz nie obciąża ich w żadnym stopniu. Przeczytacie o nim w tym wpisie.
Marka Erborian, nie jest u nas zbyt mocno znana, swojego czasu dostępna w perfumeriach Sephora. To "Zioła Orientu", koreańskie sekrety piękna, tworzone w zgodzie z naturą. Leczniczy balsam Lip Bome+ ma mocny ziołowy zapach, a dzięki naturalnym, ziołowym składnikom bardzo dobrze natłuszcza przesuszoną i podrażnioną skórę. Z kolei polski Organique oferuje balsamy do ust w czterech smakowicie brzmiących smakach. Malutka puszeczka kryje w sobie balsamik, który nie zawiera parafiny, wosków mineralnych, silikonów, ani konserwantów. Bogaty w oleje skład nie tworzy ciężkiej warstwy na ustach, a balsam jest przyjemny i delikatny.
Clarins Baume Levres Reparateur, to mistrzostwo w balsamach do ust, zamknięty w formie wygodnej tuby. Przyznaję, że zasługuje na osobny post! Uwielbiam go od dawna i nie wyobrażam sobie, aby zabrakło go kiedyś w mojej kieszeni. W uroczym błękicie, ukrywa się intensywnie regeneracyjny balsam do ust. Wosk różany, masło shea, olejk ryżowy i ceramidy mineralne, tworzą bogatą, gęstą konsystencję, która otula zmęczone usta, na długi czas. Łagodzi wszelkie podrażnienia, nawilża popękane usta i jest niezawodny w każdych warunkach.
A jak wygląda wasza pielęgnacja ust? Opowiedzcie mi o swoich regeneracyjnych kompresach, jakie używacie.


40 komentarzy

  1. Niebieski Clarins również uwielbiam od wielu lat:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałych kosmetyków używasz, Soniu! Peeling do ust stosuję też w sumie od całkiem niedawna, moim pierwszym był właśnie Pat&Rub kawowy. Zapach niestety nie był przyjemny, ale kiedyś z pewnością skuszę się na pomarańczowy :) Obecnie mam peeling z Lusha :)
    Narobiłaś mi jeszcze ochoty na serum!
    Moim faworytem w pielęgnacji ust jest balsam Tisane :) Nic nie spisuje się u mnie tak dobrze, jak on! Chętnie używam też poziomkowej wazeliny do ust z Flosleku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawowy peeling Patkowy to akurat jedyny, którego nie miałam okazji poznać, za to pomarańczowy jest bardzo fajny :) Mam także błyszczyk z tej linii i również jestem zadowolona :) Miałam kiedyś Lusha, no ale ta dostępność...
      Tisane również lubię, choć dawno nie miałam go na półeczce :)

      Usuń
  3. mam ten balsam do ust z Organique:) ten sam wiśniowe cukiereczki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Produktów do pielęgnacji ust mam całą górę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziel się więc z nami swoimi ulubieńcami :)

      Usuń
  5. Peeling do ust z pat&rub to mój ogromny ulubieniec! Do niekwestionowanych ulubieńców należy też masełko nuxe, radzi sobie dosłownie z każdym problemem na moich ustach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki Patkowy zapach lubisz najmocniej?:)

      Usuń
  6. Zastanawiałam się nad balsamem Clarins, ale zaintrygowałaś mnie Chanelkiem. Muszę sobie zobaczyć to cudo ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej o nim znajdziesz na blogu :)

      Usuń
  7. Kusisz mnie tym balsamem Chanel <3 Ja bardzo lubilam balsam rozany Diora do ust, ale oczywiscie, jak mi cos sluzy, to marka wycofala ten produkt :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam Diorkowych balsamów do ust ale słyszałam wiele dobrego :) Chanel jest w dość wysokiej cenie ale na osłodę powiem, że świetnie działa i jest wydajny :)

      Usuń
  8. Jakie ładne grono ;) Ja peeling robię naturalny ale planuję już od dłuższego czasu zakup tych balsamików z Nuxe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakup Nuxe i ja obiecuje sobie od lat ale sama widzisz jak mi to wychodzi ;)

      Usuń
  9. O tym balsamie Clarinsa dużo dobrego słyszałam i w przyszłości chyba zainwestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Same wspaniałości, z Twoich znam tylko Organique wiśniowy, ale chętnie poznam wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałam produkty, które są łatwo dostępne więc z tym problemów mieć nie będziesz :)

      Usuń
  11. Swego czasu używałam bardzo fajnego balsamu z Rexaline - uważam, że był znakomity. Na co dzień noszę ze sobą pomadkę Yves Rocher, ale na noc nakładam balsam z Organique - też mam wiśniowy!!!:) Albo z Pat&Rub, które uwielbiam;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polskie marki oferują fantastyczne produkty do pielęgnacji ust :) Rexaline chętnie kiedyś wypróbuję :)

      Usuń
  12. Świetna gromadka :) Ja również bardzo lubię produkty pielęgnacyjne do ust PAT&RUB - z małym wyjątkiem, pomarańczowy balsam do ust jest twardy i zbity, że trzeba użyć szpatułki aby go wydobyć, wkurza mnie to :( ale pomarańczowy peeling uwielbiam, jest jadalny! można bezkarnie oblizać wargi ;) błyszczyk też jest OK, pomocny na zewnątrz podczas wietrznej i mroźnej aury :)
    Reszty nie znam, ja lubię na noc NUXE - nie wiem jak oni to zrobili, ale on rano jest jeszcze na wargach! i do tego są świetnie zregenerowane :) Chanel otula usta??? Nie może być!!! będzie mój - dzięki :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę pamiętać Twoją opinię o balsamie, scruby i błyszczyk znam i lubię, a do kolekcji brakowało mi właśnie balsamiku ;)
      Chanel jest cudny, ale ma ziołowy aromat, który nie każda z nas lubi :)

      Usuń
  13. 2xC ...czyli Collistar i nieśmiertelny Carmex:))). A po wnikliwym zgłębieniu tematu będzie 4xC...czyli Collistar , Carmex, Clarins i Chanel. Przekonałam się na własnej skórze jak takie kosmetyki potrafią przy systematycznym używaniu zmienić wygląd ust:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Systematyczność to klucz w pielęgnacji :) Co do Carmexu to u mnie niestety wypada słabo, za mało nawilża i nieprzyjemnie mrowi w usta.

      Usuń
  14. Ten z Chanel mnie zaciekawił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetny! Cudnie zregeneruje usta przed walentynkami ;)

      Usuń
  15. Do niedawna również uważałam peelingi do ust za całkowicie zbędne, teraz robię sobie domowe, ale mam zamiar rozejrzeć się za jakiś dobrym w drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz już jakiś na oku? Ja mam chęć na najnowsze cudo Givenchy :)

      Usuń
  16. moim ulubionym peelingiem do ust jest... szczoteczka elektryczna.w połączeniu z jakimś nawilżaczem działa cuda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię rozpieszczać się kosmetykami ;) ale szczoteczka to także dobre rozwiązanie :)

      Usuń
  17. widzę mojego Chanelka do ust też go bardzo lubię nawet zakwalifikował się do ulubieńców roku ale myślę, żę się nie dziwisz :) Peelingów do ust nie miałam żadnych jakoś nie potrzebuję ich ale jeśli kupię to myślę, że będzie ten od Kingi Rusin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również kiedyś myślałam, że nie potrzebuje peelingow do ust, ale kiedy już je poznałam to szybciutko zmieniłam zdanie ;)
      Chanel w najmniejszym stopniu nie dziwi :)

      Usuń
  18. Same dobroci! Peeling Patkowy też bardzo lubię. Mam pomarańczkę, jak się skończy chyba skuszę się dla odmiany na Lushka albo tego Twojego Collistara. Kusi mnie też ten maziajek z Chanel, aale dumam również nad masełkiem By Terry. Minie jednak trochę czasu zanim skończy się mój Sisleyek, więc na spokojnie może jakąś decyzję podejmę. Z serum Pat&Rub jakoś się nie lubiłam. Skończył mu się termin zanim zdążyłam się do niego przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widziałaś nowy scrub z Givenchy? Jest w formie sztyftu i może być bardzo wygodny, pewnie skuszę się na niego :) Kończ sobie powolutku Sisleya i rozkoszuj się nim ;)

      Usuń
  19. Ja robię podobnie: najpierw peeling potem balsam do ust. Nie używałam dotychczas serum. Natomiast fajnie działa krem Nivea nałożony bardzo grubą warstwą na usta - jest jak maseczka, bardzo polecam:)
    ps. zgrywamy się ładnie, u mnie też balsam do ust;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam jak w podstawówce mazialam się z koleżankami kremem Nivea, to było takie modne! Lans na białe usta ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomarańczowy peeling PAT&RUB to mój niezbędnik, ale w sumie ostatnio zastępuję go równie dobrą pomadką z peelingiem Sylveco. No i słoiczek Nuxe Reve de Miel, must have!

    OdpowiedzUsuń