Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask



Gdy mam zły dzień, wszystko leci mi z rąk, szczoteczka tuszu do rzęs co rusz kłuje w oko, a włosy nie chcą się ułożyć, mam ochotę zaszyć się głęboko pod kocem z kubkiem gorącej herbaty. Wiem, że to tylko nic nieznaczące drobiazgi ale są dni, kiedy potrafią skutecznie wprawić mnie w zły humor. Aby dzień nie był ponury jak chmura gradowa, wystarczy mały promyk ciepłego słońca. To on w czasie beztroskich letnich wakacji, ze spokojem muska rozgrzaną skórę i koi roztargane nerwy. Nie mam pojęcia jakim sposobem skóra najpiękniej wygląda w czasie lata i nawet włosy, potargane wiatrem wyglądają idealnie.

Gdy słońca jest coraz mniej, dni stają się krótsze, szare i pochmurne warto, sprawiać sobie drobne przyjemności. To dzięki nim na twarzy może zagościć prawdziwy, szczery uśmiech. Na takie dni, moją tajną bronią jest promyk słońca zamknięty w miękkiej, plastikowej tubce.

Vita Liberata Self Tanning Night Moisture Mask (65ml/149zł) to kosmetyk, którego zadaniem jest nie tylko nadanie skórze twarzy słonecznego blasku lecz także jej odżywienie i dogłębne nawilżenie. Składniki zawarte w masce, posiadają właściwości przeciwzmarszczkowe, jak również poprawiające elastyczność skóry. Ziarna słonecznika zawierają witaminę A,C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym skórę, natomiast tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników, zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki. W masce znajdziemy także składniki odpowiadające za nadanie naszej skórze delikatnej słonecznej opalenizny.

Szczerze przyznaję, że od zawsze obawiałam się kosmetyków opalających. Choć nie raz i nie dwa miałam chęć sięgnąć po takie produktu, ostatecznie wycofywałam się. Vita Liberata to marka, która oferuje preparaty opalające, zawierające przede wszystkim składniki organiczne. W ich tworzeniu opiera się o zaawansowaną technologię, dzięki której kosmetyki działają także pielęgnująco i są bezpieczne dla skóry całego ciała.

Self Tanning Night Moisture Mask to maseczka przeznaczona do stosowania wyłącznie na noc, natomiast częstotliwość z jaką po nią sięgamy, zależna jest jedynie od tego jaki efekt chcemy uzyskać. Maska ma jedwabistą konsystencję, która nie sprawia najmniejszych nawet kłopotów w aplikacji, a sam zabieg uprzyjemnia subtelny aromat cytrusowy. Mimo, iż maska jest kosmetykiem opalającym, nie znajdziemy w niej nawet odrobiny zapachu podobnego do tych z innych produktów samoopalających. Maskę należy nakładać na oczyszczoną skórę twarzy, rezygnując ze standardowej wieczornej pielęgnacji. Oczywiście w czasie aplikacji należy omijać okolice oczu. To co przekonało mnie do tego właśnie kosmetyku, to fakt, iż Self Tanning Night Moisture Mask nadaje skórze naprawdę subtelny efekt brązujący, a przy tym niesamowite rozświetlenie. Aby skóra wyglądała na zdrową, wypoczętą i muśniętą słońcem, sięgam po nią 2- 3 razy w tygodniu i nakładam cienką warstwę. Wtedy jestem spokojna, wiem, że efekt mnie zadowoli, a na twarzy nie pojawią się nieestetyczne zacieki, plamy czy smugi. Już po pierwszej aplikacji skóra twarzy wygląda inaczej, jest pełna złocistego słońca i piękniejsza. Skóra jest gładka, promienna i pełna energii. Twarz wygląda na wypoczętą oraz nabiera słonecznego, złocistego blasku. Moja cera nie należy do najjaśniejszych i mogłoby się zdawać, iż kosmetyk jest mi zbędny ale to właśnie on przełamał mój opór przed kosmetykami opalającymi, a do tego pomaga mi zachować opaleniznę na dłużej.

Znacie kosmetyki marki Vita Liberata? Jaki jest wasz sposób na szarą i zmęczoną cerę?
Pozdrawiam

33 komentarze

  1. Uwielbiam tą maskę. Słońce w tubce i zawsze poprawia mi humor :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niesamowite jak taka mała tubka potrafi w jedną noc upiększyć buzie :)

      Usuń
  2. Też mam tą maskę, ale wyszły mi brzydkie foty ech;) Ja też nie mam najjaśniejszej cery i lubię to, że nie jestem blada;) Nigdy mnie nie inspirowały Azjatki np;) A takich produktów zawsze unikałam bo uważałam, że są dla bladziochów;) Przełom nastąpił po wypróbowaniu Argan Bronzera Bielendy i od tego momentu uważam, że takie produkty są świetne na jesień i zimę, a przy mojej cerze wystarczy, że użyję raz na jakiś czas i efekt jest. Skóra wygląda właśnie na mniej zmęczoną i ma lepszy koloryt;) Produkty VL polubiłam. Tylko raczej nie uda mi się zużyć maski w pół roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i Twoje zdjęcia są śliczne, tylko nie możesz ich docenić. Ciężko patrzy się na swoje zdjęcia i tekst :)
      Ja kiedyś chciałam być blada jak śnieżka ale myślę, że teraz też nie jest tak źle ;)

      Usuń
    2. Do własnej pracy zwykle podchodzi się po prostu bardziej krytycznie :D

      Usuń
  3. Nie znam niestety:( Z VL mam jedynie samoopalacz, a teraz kusi mnie puder brązujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli polubiłaś VL?:) Puder pokaże za jakiś czas, może wtedy się skusisz :)

      Usuń
  4. Fajna firma, ja mam piankę samoopalającą i jest super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianki, żele czy inne samoopalacze do ciała to jeszcze dla mnie czarna magia.

      Usuń
  5. mam od nich samoopalacz w zapasach i chyba muszę wyjąć i przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na okres zimowych szaleństw będzie z pewnością idealny :)

      Usuń
  6. Jako naturalny bladzioch unikam takich produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś narobilam sobie tylko plam, a do tej maski przekonałam się po probce dołączonej do zakupów. Efekt po użyciu nie jest intensywny, a skóra ładnie rozswietlona :)

      Usuń
  7. Ja bym z chęcią ją wypróbowała, tylko jedna rzecz mnie zniechęca troszkę, bo ja chyba bym nie potrafiła zrezygnować z kremu i serum... ale może tylko do momentu kiedy nie spróbuję...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś i mi było ciężko to sobie wyobrazić, ale rok temu zaczęłam sięgać po maski, które właśnie działały w nocy. Efekt nawilżenia po takich produktach jest tak mocny, że szybko się przekonasz :) a Vita Liberata dodatkowo zapewnia efekt promiennej skóry :)

      Usuń
  8. Polubiłam Vita Liberatę. U mnie dzisiaj recenzja pianki samoopalającej pHenomenal :) Świetna jest! Buziak Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam pojęcia, że kosmetyki opalajace mogą być tak proste i łatwe w aplikacji dopóki nie poznała tej maski :)

      Usuń
  9. Nie znam tej marki a w kwestii samoopalaczy , kremów brązujących , bronzerów itp . jestem zielona jak szczypiorek na wiosnę;P. Kolor mojej cery to temat na pracę magisterską ale ratuję się kwasami , maseczkami rozjasniającymi i kremami o takich właściwościach. Niech żyją azjatyckie kosmetyki :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kolei dla mnie kwasy i właśnie kosmetyki azjatyckie to w większości czarna magia. Powoli od jakiegoś czasu stosuje kosmetyki z kwasami, bo moje przebarwienia niestety tego wymagają. A Ty jaką masz cerę?:)

      Usuń
    2. Tłustą , wrażliwą i dojrzałą , więc bywa że mam trzy różne kremy na poszczeólnych częściach twarzy;)

      Usuń
  10. nie dla mnie ja się nie opalam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. lubię kosmetyki VITA LIBERATA a na tą maseczkę mam chęć od dawna. uwielbiam efekt rozświetlonej ale nie mega opalonej skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie ta maska będzie dla Ciebie idealna :) efekt można stopniowac, efekt jest zależy tylko od nas :)

      Usuń
  12. Ja póki co zużywam cały czas kropelki Clarins, ale w przyszłym roku pewnie w końcu spróbuję kosmetyków VL :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o kropelkach, ale koniec końców zdecydowałam się na LV. W kropelkach balam się, że mogą wejść w konflikt z kremem i efekt będzie opłakany.

      Usuń
  13. Nie używam kosmetyków samoopalających .Tak się do nich zraziłam, że teraz nawet siła mnie nikt nie zmusi do ich używania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłaś sobie kiedyś plamy? Miałam to samo więc z wielką ostrożnością podchodze do tego typu kosmetyków. Jestem pod wrażeniem VL, jest łatwa w aplikacji i bezpieczna:)

      Usuń
  14. Póki co nie znam produktów tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używasz tego typu kosmetyki czy raczej ich unikasz?:)

      Usuń
  15. Mam na nią ochotę już od jakiegoś czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziesz zadowolona, to bardzo dobry kosmetyk :)

      Usuń
  16. Po mojej opaleniźnie już dawno nie ma już śladu, więc powinnam pomyśleć o przybrązowieniu twarzy:). Świetnie, że można stopniować intensywność opalenizny.

    OdpowiedzUsuń