10/12/2015

Chanel Hydramax + Active Nutrition Lip Care

Dopiero co nadeszła jesień, a wraz z nią chłodniejsze dni. Promienie słońca nie są już tak samo gorące, jak jeszcze kilka tygodni temu. Lato minęło, a wraz z nim, powoli zmieniają się kosmetyki, potrzebne naszej skórze. Zmiany w pielęgnacji, przypominać mogą zmiany jakie zachodzą w naszych szafach wraz z nadejściem chłodu. Kolorowe i pstrokate sukienki uszyte z lekkich materiałów, ustąpiły miejsca grubym, puchatym i mięsistym swetrom. To naturalne, że wraz ze zmianą pór roku, zmienia się nasza pielęgnacja, przy czym priorytety pozostają niezmiennie te same.  To co dla nas cenne, staramy się chronić.


Zależy nam, by dbać o bliskich, o ich i swoje zdrowie. Chciałybyśmy mieć także zdrową skórę. Wierzę w to, że każda z was dba o nią najlepiej jak potrafi i jak nakazuje jej serce. Zdarza się, że podejmujemy gorsze i lepsze wybory, lecz najważniejsze to wyciągać z nich wnioski i uczyć się na przyszłość. Są także takie sprawy, którymi z reguły nie zaprzątamy sobie głowy. Przypominamy sobie o czymś, dopiero po fakcie. Zazwyczaj wtedy, gdy jest już zbyt późno, choć z drugiej strony podobno wszystko idzie naprawić. Dokładnie tak samo jest z naszą skórą, warto dbać o nią intensywnie przez cały rok. Jednak, jeśli kiedyś nie przywiązywałyśmy do tego, zbyt dużej wagi, z pewnością te zaniedbania odbiją się na niej, choć małą rysą.



Najwięcej uwagi przykładamy do pielęgnacji twarzy, mogłabym napisać, że to nic dziwnego, bo przecież to ją eksponujemy codziennie na słońce, wiatr, mróz czy deszcz. Pielęgnacja ciała i włosów również jest na wysokim poziomie. Troszkę gorzej ma się sprawa z dłońmi i paznokciami, a w szczególności z pielęgnacją ust. To tutaj najczęściej można zauważyć jak wiele kobiet, przypomina sobie o regularnym złuszczaniu, odżywianiu, natłuszczaniu i ochronie ust, dopiero w momencie, gdy zaczyna dziać się coś złego. Jeszcze parę lat temu i ja nie przywiązywałam do tego najmniejszej uwagi, a o balsamach do ust przypominały mi suche, spierzchnięte i bolące wargi. Aktualnie w swojej kosmetyczce, torebce i półeczce mam szereg, a właściwie ogrom specyfików do pielęgnacji wyjątkowo wrażliwej i cienkiej skóry ust. Sera, peelingi, balsamy, masełka, sztyfty, tubki i słoiczki.

Chanel Hydramax + Active Nutrition Lip Care to jeden z produktów, który towarzyszy mi w codziennym rytuale pielęgnującym wrażliwą skórę ust.  Stworzony po to, aby wygładzać i nawilżać suche, delikatne usta. Wywiązuje się z tego doskonale. Wspomaga odbudowę struktury warg oraz dostarcza im, tak niezbędnych składników odżywczych, dzięki innowacyjnemu kompleksowi Ceratonia PFA, masła shea oraz wyciągu z nasion bawełny. Balsam do ust pozostawia usta miękkie, gładkie i otulone delikatną i lekką konsystencją. Balsam nie obciąża warg w żadnym stopniu i jest bardzo komfortowy w noszeniu. Oczywiście jest to produkt, do pielęgnacji ust w domowym zaciszu, poprzez swoją formę podania. Kosmetyk zamknięty został w 10g, lekkim i eleganckim słoiczku, które idealnie komponuje się z innymi kosmetyki tej, że marki.

Znacie pielęgnację marki Chanel? Jak wy dbacie o swoje usta każdego dnia? Czy wasza kosmetyczka zmienia się pod wpływem pór roku?
Pozdrawiam

34 komentarze:

  1. Cudeńko ;) Wydaje sie być ciekawym produktem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetny! Może cena jest faktycznie dość wysoka ale jest jej warty :)

      Usuń
  2. Ja stawiam na naturalne składy bogate w oleje i masła :) Miałam cudownie pachnący balsam Bomb Cosmetics i pewnie jeszcze do niego wrócę, a na razie towarzyszy mi naturalne masełko żurawinowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam balsamy i kuracje do ust od Bomb Cosmetics, bardzo fajne i ładnie pachnące produkty :)

      Usuń
  3. Przydał by mi się teraz taki kremik <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsamy do ust zawsze są potrzebne w kosmetyczne :)

      Usuń
  4. Na co dzień do torebki wrzucam swoje jajeczka z Eos ale na problematyczne miejsca niestety nie spisują się dobrze i konieczne są jakieś bogatsze w formule i działaniu kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eosy bardzo podobają mi się wizualnie, ale ciągle nie wypróbowałam :)

      Usuń
  5. Opakowanie bardzo ładne jak przystało na Chanel! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Precyzję widać w każdym nawet najmniejszym kosmetyku :)

      Usuń
  6. U mnie świetnie spisuje się Kiehl's jeśli chodzi o pielęgnację ust. Ale Chanelkiem narobiłaś mi ochoty na zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chanel bardzo polecam, Khielsa ciągle nie miałam okazji poznać :)

      Usuń
  7. Bardzo lubię jego konsystencje :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy odrobina a usta jak nowe, prawda?:)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. To prawda, jest także bardzo wydajne :)

      Usuń
  9. Znacie , znacie i kochacie:). Uwielbiam krem Le Lift Fine , to jedyny krem który nigdy nie zapchał mojej tłustej ,dojrzałej ale bardzo wrazliwej cery. Mam tez Le Nuit i Le Jour -bardzo dobre , niesamowity komfort uzytkowania , efekty są ale to nie to samo co Le Lift. Za to krem pod oczy z tej serii...beznadzieja niestety...(. A o moje usta niezmiennie dba stary , dobry ,poczciwy Carmex i od niedawna peeling cukrowy Collistar.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chanel to narazie nie moje półka. Ja stawiam na znacznie tańszy Carmex.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze mam pod ręką coś na suche usta. W sypialni trzymam Nuxe lub Tisane w słoiczkach, a w torebce ostatnio króluje Clarins ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieski balsam Clarins to mój ulubieniec w sezonie zimowym :) idealny do kieszeni ;)

      Usuń
  12. Ja akurat o ustach nigdy nie zapominam i zużywam bardzo dużo takich produktów. A jak pachnie ten balsamik?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi pamiętam, że u Ciebie takie mazidla kończą się zastraszajaco szybko :) zapach jest ziołowy, faktycznie zapomniałam o tym wspomnieć :)

      Usuń
  13. Opakowania Chanel to jak zwykle pełna klasa. Ja od lat jestem wierna masełkom Nuxe i Korres :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marka dba nawet o tak malutkie kosmetyki :) Koressa uwielbiam, choć maselek ciągle nie miałam okazji poznać.

      Usuń
  14. Aktualnie używam peelingu Pat&Rub pomarańczowego i balsamu w sztyfcie Nuxe:) dają radę, usta mam nawilżone, zadbane:) Chanel pewnie też kiedyś wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling bardzo lubię :) teraz skusiłam się na wersję o zapachu róży :)

      Usuń
  15. znam...mam w uzyciu juz drugie opakowanie , bardzo sobie chwale. do tego jest strasznie wydajny :)))
    Buziaki :*****

    OdpowiedzUsuń
  16. Używam pomadki Neutrogeny na zmianę z Tisane:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny wstęp zrobiłaś ;) Ja - wstyd się przyznać - balsamów do ust nie używam, bo przez cały dzień mam je pomalowane szminką. Ale może powinnam zakupić coś na noc.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam balsamy i mazidła wszelakie do ust. Obecnie moim ulubieńcem jest masełko Sisley. Robię też regularnie peeling pomarańczką z Pat & Rub. W torebce zawsze mam Lip Glow od Dior. To moja święta trojca :)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie mogę się oprzeć pachnącym balsamikom do ust, ale zawsze poupycham je po torebkach albo gdzieś gubię :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak już wspominałam, tego balsamu do ust nie znam..i chociaż tą serię Chanel bardzo lubię, to jednak w przypadku ust zostaję wierna balsamowi Nuxe:)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.