1/09/2015

Benefit Benetint

Tint marki Benefit to produkt już kultowy. Nie tak dawno, marka wypuściła na rynek nowe kolory tintów oraz pomadki im odpowiadające. Jednak to właśnie Benetint jest najbardziej znanym i rozpoznawalnym z wszystkich kolorowych płynów. Nie powinno to nikogo dziwić, wszak kosmetyk ten to produkt całkiem już wiekowy. Stworzony tylko w jedną noc w 1977 roku.


Ten magiczny, czerwony płyn zamknięty został w szklanej buteleczce, która przywodzi na myśl lakiery do paznokci. Cienki, długi pędzelek jest elastyczny i dosyć wygodny.  Warto wspomnieć, iż producent daje nam tylko 18 miesięcy na wykorzystanie ogromnej, bo ponad 12ml pojemności. Opakowaniu nie sposób odmówić uroku. Benefit przyzwyczaił nas do ślicznych i cukierkowych rozwiązań, więc i w tym wypadku nie mogło być inaczej.


Benetint to kosmetyk, który przetrwał do dziś w swojej niezmiennej formule. Stworzony w najzwyklejszej kuchni w San Francisco, do dziś uwodzi swoim niezwykłym aromatem. Ekstrakt z płatków róży, wspaniale podkreśla młodość i dziewczęcość. Rumiane jak jabłuszko policzki czy subtelnie zaczerwienione wargi kuszą swoją delikatnością, a to za sprawą tylko i wyłącznie różanego barwnika. Nie wszyscy jednak wiedzą, iż Benetint wcale nie jest tak niewinny. Kosmetyk powstał w celu podkreślenia koloru sutków, z myślą o pewnej młodej striptizerce, mimo iż dzisiaj przeważnie używany jest do podkreślenia ust i policzków.


Kosmetyki firmy Benefit nie zmienią nas w kogoś innego, ich zadaniem jest wydobycie naturalnego piękna, w myśl zasady make up no make up. Lekko przygryzione wargi, policzki zarumienione muśnięciem wiatru, a do tego uśmiech. To właśnie on jest najpiękniejszym makijażem dla naszej twarzy.  Czerwień Benefitu jest tak uniwersalna, iż pasuje do każdego typu urody, a sam płyn jest niezwykle trwały. Wystarczy już jedna kropla żeby podkreślić delikatny kolor ust, aby czerwień była intensywniejsza wystarczy dodać kolejnych kilka kropel. Może służyć jako baza pod pomadkę lub bezbarwny błyszczyk. Równie dobrze wygląda solo.


Pragnąc podkreślić policzki, wystarczy wykonać kilka prostych ruchów pędzelkiem, a następnie szybko rozetrzeć. W ten sposób uzyskamy czarujący rumieniec, który utrzyma się na skórze, aż do demakijażu. Niestraszne mu pot i łzy, róż trzyma się dzielnie przez cały dzień. Wiem, że część osób skarży się, iż tint podkreśla niedoskonałości i pory. Owszem przy większych niedoskonałościach zauważyłam ten efekt, natomiast pory jakie są takie są i róż tego nie zmieni. Aplikacja z początku także może wydawać się trudna i problemowa, jednak po kilku próbach można odnaleźć najlepszy sposób dla siebie. Efekt na policzkach jest świeży i dziewczęcy. U mnie niestety zdjęć z tintem na policzkach nie znajdziecie i to nie z powodu, iż nie lubiłam używać go jako różu. Po prostu nie mam takiego zdjęcia, a buteleczka, którą tu widzicie jest już niestety w koszykowym denku. Wydajność barwinka jest ogromna, gdyż wystarcza tylko kilka kropel. Ubytek, który widać na zdjęciach to właśnie ilość, którą udało mi się wykorzystać w ciągu całej jego przydatności do użytku. Za to jeszcze wiosną udało mi się zrobić zdjęcia z Benetintem na ustach. To właśnie aplikacja płynu na usta jest łatwiejsza i wygodniejsza. Jedyny dyskomfort jaki odczuwałam w czasie nakładania produktu to lekkie łaskotanie.



Używacie tintów? Co myślicie o takich uniwersalnych kosmetykach? Znacie inne wersje tintów od Benefitu?
Pozdrawiam

59 komentarzy:

  1. Nie znałam oryginalnego przeznaczenia tego kosmetyku, zaskoczyłaś mnie tą informacją :)) Ja uwielbiam wszelkiego rodzaju tinty, chociaż niektóre nie chcą później zejść. Takim jest tint firmy Tony Moly w malutkiej buteleczce z błyszczykową różdżką.
    Poza tym, masz piękne usta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Myślę, że taki błyszczykowy aplikator jest o tyle wygodniejszy, że tak nie łaskocze ;)

      Usuń
  2. Lol nie znałam, nie wiedziałam, nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i właśnie o to chodzi w blogach! Żeby poznać coś nowego :)

      Usuń
  3. tinty nie są na moje usta suchotniki :P Nie używam takich produktów.


    BEZ <3 Uwielbiam zapach tych kwiatów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co najbardziej lubisz używać do makijażu ust? :)

      Usuń
  4. Ja się boję tych tintów. Na usta jeszcze mogłabym się odważyć, ale na policzki nieeeee. Zrobiłabym sobie pięęęęknego rumieńca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś do odważnych świat należy! ;) A jeśli nie to jest jeszcze jedno, podstawowe zastosowanie ;)

      Usuń
  5. Nie miałam,ale fajnie wiedzieć o istnieniu takich produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! To cała magia blogów :)

      Usuń
  6. Nie kusza mnie te produkty, wolę tradycyjne róże, a co do ust to pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kremowe konsystencje także odpadają?:)

      Usuń
    2. Ja także wolę formy stałe, w kamieniu, ewentualnie w musie..

      Usuń
  7. nie przepadam za takimi wielofunkcyjnymi produktami, ale dopóki się nie spróbuje to nie wiadomo jak działa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować i wyrobić sobie własną opinie zawsze warto :)

      Usuń
  8. ja nie umiem ich używać na policzkach, zawsze sobie krzywdę zrobię hehe

    OdpowiedzUsuń
  9. mam go, ale nie używam, podobnie jak high beamu, jakoś nie pasuje mi ta forma kosmetyku :( piękne zdjęcia, przez te kwiaty zatęskniłam za latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, mi marzy się albo śnieg albo lato ;)

      Usuń
  10. U mnie kochana na polichach nie sprawdza się w ogóle :( stosuje tylko i wyłącznie na usta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej szkoda... a to czemu? źle wygląda kolor czy masz problemy z roztarciem?

      Usuń
  11. Na usta tak, na polika nie ;) jakoś nie wiem czy poradziłabym sobie z aplikacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś skoro odważyłaś się już na kremowe róże, to i płynnymi dasz sobie rade :)

      Usuń
  12. Kurcze ciekawy kosmetyk, ale jednak bym się nie zdecydowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aplikacja nie jest aż taka trudna :) To jak z kreskami, wystarczy poćwiczyć :)

      Usuń
  13. używam z benefitu, ale tylko na usta, bo na buzi robię sobie plamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak większość osób z polikami ma problem, trzeba ćwiczyć i nie poddawać się :)

      Usuń
  14. na polikach bez makijażu czy lekko z pudrem ok :) na ustach nie - saharę robił :(( i bardzo nierówno niestety, a z myślą o stosowaniu do ust go kupiłam bardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku jestem zdziwiona , u mnie na ustach ani nie wysusza ani nic innego. Niestety wszystko trzeba testować na sobie... :)

      Usuń
  15. chyba bym nie umiała stosować jako róż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka dni i można dojść do wprawy :)

      Usuń
  16. Pięknie opisałaś te tinty :) Kto wie, może kiedyś wypróbuję, tak z ciekawości ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Coż mogę powiedzieć - ja też zostałam stworzona w jedną noc 1977 roku hahaha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, jesteś kultowa i wyjątkowa! <3

      Usuń
  18. Mam miniaturkę, ale usta niestety mi wysusza. Szkoda, bo tak fajnie wygląda po nałożeniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może spróbuj na usta nakładać dodatkowo balsam do ust :)

      Usuń
  19. Próbowałam, ale nie czuję tego jednego jedynego Benefitu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszy raz widzę, wygląda jak lakier, boję się, że bym go cały czas myliła z nim :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi raczej nie ;) konsystencja jest zupełnie inna, a i buteleczka troszkę większa :)

      Usuń
  21. O, właśnie coś takiego chodziło mi ostatnio po głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz takie gadżety to zdecydować się właśnie na ten tint :)

      Usuń
  22. kiedyś próbowałam coś takiego ale innej firmy i pamiętam, że nie byłam jakoś zachwycona,
    moża czas sięgnąć po inną firme:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto sprawdzić :) Widziałam kilka tintów innych firm i bardziej przypominały pomadki w płynie.

      Usuń
  23. Jakoś nie polubiłam się z tintami, ale akurat ostatnio myślałam, żeby dać im druga szanse i akurat trafiłam na Twój post ;) tego z Benefitu nie miałam, dlatego może to był mój błąd :) strasznie zachęca mnie to jego 'różane' pochodzenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest obłędny! Ale na próbę może rozejrzyj się za malutkim opakowaniem, bo wydajność jest ogromna, a szkoda, żeby jak u mnie się zmarnował :)

      Usuń
  24. kocham posietint. ten słodki róż to właśnie mój kolor :) bene też mam, ale rzadziej po niego sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posietint jest uroczy! :) ja jednak źle czuję się w takiej cukierkowej, chłodnej tonacji.

      Usuń
  25. miałam kiedyś miniaturkę, ale wygląda bardzo sucho na ustach a na policzki wolę zwykłe róże

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on tylko barwi skórę, nie daje żadnego blasku.

      Usuń
  26. U mnie się nie sprawdził niestety i polecial ostatecznie w świat :) Ewelina chyba jest z niego zadowolona więc ja tez :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam go jako miniaturke byl przy jakims zestwaie Benefitu co kupilam ale nie uzywam go bo ja ogólnie sie chyba nigdy z Benefitem nie polubie :D jakos mi te produkty nie leza...róze porozdawalam mam tylko dallas chbya pójdzie na sprzedaz bo zamierzam sale uzadzic bo mam mase produktóc co tylko leza a ja ich nie uzywam ;D
    PIEKNE zdjecia <3 <3 cudne <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że Benefit jest fajną marką dla młodych dziewczyn rozpoczynających dopiero przygodę z kosmetykami z wyższej półki cenowej :) Karuś wyprzedaż u Ciebie to będzie wydarzenie roku! Tyle skarbów <3 jestem ogromnie ciekawa co tam masz ciekawego :)
      Bardzo dziękuje Kochana :* Fajnie jest wiedzieć, że do ciekawych zdjęć wcale nie jest potrzebny najnowszy i najlepszy sprzęt :)

      Usuń
  28. Miałam kiedyś Posietint z Benefitu i zupełnie mi nie "podszedł", ani jako róż, ani jako pomadka. Usta wysuszał skandalicznie, na policzkach też nie mogłam uzyskać zadowalającego efektu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdziwiona taką ilością negatywnych komentarzy, do tej pory spotykałam się właściwie z samymi pozytywnymi recenzjami.

      Usuń
    2. Uwielbiam jednak ich cielistą kredkę High Brow :) (chociaż myślę, że spokojnie można znaleźć coś tańszego dającego ten sam efekt).

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.